Strona główna Archiwum Płakałem, gdy zginął Zdenek Kudrna

Płakałem, gdy zginął Zdenek Kudrna

-

Reklama

Do mojej drużyny marzeń zaproponowałbym wielu wybitnych żużlowców, których miałem przyjemność poznać. Z wieloma zawodnikami przyjaźnię się. Trudno więc być obiektywnym przy wyborze najlepszych – twierdzi Jan Janu (na zdjęciu), znany czeski dziennikarz i fotoreporter.

Zdenek Kudrna


– Bezapelacyjnie numerem jeden w mojej drużynie jest Zdenek Kudrna. Bardzo dobry zawodnik. Byliśmy przyjaciółmi. Zginął na torze w Holandii. Byłem na tych zawodach i widziałem, co się wydarzyło. To był turniej półfinałowy. Po nim zorganizowano dodatkowy wyścig o puchar, już nie pamiętam kogo. Startowało ośmiu najlepszych zawodników. Przejechali jedno okrążenie i doszło do tragedii. Zdenek próbował się ratować. Na prostej zeskoczył z motocykla, ale i tak poleciał na bandę. Wtedy nie było dmuchanych band. Zdenek wbił się w ogrodzenie. Do dziś pamiętam jego krzyk. Krzyczał z bólu. Płakałem. Jego przeraźliwy krzyk słyszałem jeszcze długo po jego śmierci.

Erik Gundersen


– Świetny żużlowiec i przede wszystkim silny człowiek. Po wypadku na torze w Bradford przez ponad 30 dni znajdował się w śpiączce. Wiadomo, co ona za sobą niesie. Podobno każda minuta w śpiączce ma wpływ na głowę i na organizm. Gundersen jest szalenie silnym człowiekiem. Przetrwał, wrócił do żywych, a nawet do speedwaya. Przekazuje swoje doświadczenie i umiejętności młodym zawodnikom. Bardzo go szanuję, jako zawodnika i jako człowieka.

Tomas Topinka


– Tomasowi towarzyszyłem na zawodach, gdy jeszcze był dzieckiem. Wspólnie zaliczyliśmy wiele podróży i bardzo dużo zawodów. Zdolny chłopak. Mógł osiągnąć więcej, ale wiadomo – nie tylko talent jest potrzebny do osiągnięcia dobrego wyniku. Potrzeba również trochę szczęścia. O podróżach i anegdotach związanych z Tomasem mógłbym opowiadać godzinami.

Hans Nielsen


– Duńczyka nie muszę przedstawiać. Wielki mistrz. Zawodnik z najwyższej półki, który osiągnął wszystko, co było do zdobycia. Wygrywał naprawdę w wielkim stylu. Jego technika jazdy, starty i inne elementy walki na torze mogą służyć trenerom czarnego sportu i przynosić sukcesy przez wiele lat. Bardzo go szanuję. Po zakończeniu sportowej kariery pozostał przy speedwayu. Jest menedżerem narodowej reprezentacji.

Tony Rickardsson


– Rickardsson, podobnie jak Hans Nielsen, był zawodnikiem z najwyższej półki. Świadczą o tym nie tylko jego tytuły mistrzowskie, ale przede wszystkim styl, zaangażowanie, praca i cała reszta. „Ricky” był żużlowcem wybitnym. Podejrzewam, że mógłby jeszcze więcej osiągnąć, gdyby nie zdecydował się, będąc w sile wieku, zakończyć karierę.

Andrzej Huszcza


– Jest bardzo dobrym człowiekiem. Nigdy nie słyszałem, chociaż znamy się bardzo długo, żeby gadał głupoty. Zawsze uśmiechnięty i radosny. Wesoły chłopak. Był bardzo dobrym zawodnikiem, ikoną zielonogórskiego Falubazu. Kibicowałem mu w lidze i w reprezentacji Polski. Szanuję go również za styl życia. Andrzej jest już po sześćdziesiątce i prezentuje bardzo dobrą formę. Sylwetką przypomina Huszczę sprzed 20-30 lat. On się nie zmienia.

Roman Jankowski


– Roman Jankowski i Andrzej Huszcza to zawodnicy z czasów mojej największej fascynacji żużlem. „Jankes” w Lesznie, Andrzej w Zielonej Górze – dwie żużlowe ikony. Obu miałem przyjemność poznać. Spotykam ich na zawodach. Nawet ostatnio, gdy widziałem Romana i Andrzeja, mówiłem, że się nie zmieniają. Młodsi od nich już z brzuszkiem przechadzają się po parku maszyn, a oni wciąż zachowują sportową sylwetkę. Chłopaki urodzili się ze sportowymi genami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

Motor Lublin górą! Paweł Przedpełski zasłużył na czerwoną kartkę?

Ile głosów, tyle opinii - sytuacja w 13 biegu na torze w Częstochowie ruszyła lawinę komentarzy. Miejscowy Włókniarz przegrywał z Motorem Lublin różnicą 4...