Strona główna Aktualności Bakcyl, który nazywa się „Pit Bike”

Bakcyl, który nazywa się „Pit Bike” [GALERIA]

-

-Gdy słyszymy „Pit Bike”, zdecydowanie mocniej biją nasze motoserca – mówią z dumą uczestnicy treningów, które od roku organizuje w Lesznie Jakub Majchrzak, były motocrossowiec i trener, medalista mistrzostw Polski strefy zachodniej.

Pit Bike to są niewielkie motocykle o wysokości siedzenia od 60 do 85 cm, ale z silnikami o stosunkowo dużej mocy. Posiadają silniki o pojemności od 50 cm3 do 190 cm3.  Te małe motocykle nazywane są często mini-crossami.

Pit Bike przyjęły się w Lesznie. Chętnych do jazdy nie brakuje. Jeżdżą dorośli, młodzież, dzieci, nawet kobiety. Swoich sił na małych motorach próbują również motocrossowcy i żużlowcy. Zwłaszcza w okresie zimowym szukają kontaktu z motocyklem, by trochę pojeździć i złapać wyścigowy rytm. Będzie on im potem potrzebny w sezonie startów.

W weekend na treningu Pit Bike 51 Leszno pojawili się m. in. przedstawiciele drużynowego mistrza Polski na żużlu Fogo Unii Leszno. Przyjechali Bartosz Smektała, Szymon Szlauderbach i trener Roman Jankowski. Tylko “Smyk” wskoczył na motor i potrenował na górkach i wertepach. Trener bacznie obserwował poczynania zwłaszcza młodzieży. Być może wyszukiwał talentów. Ale nie jest wykluczone, że jeśli uzna jazdę na małych motocyklach za właściwy, korzystny element treningów, to zachęci swoich podopiecznych do tego typu zajęć.

Nie tylko w Lesznie i nie tylko żużlowcy Unii Leszno jeżdżą na Pit Bike. Wiemy, że tego bakcyla połknęli też zawodnicy innych klubów, choćby Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, czy Paweł Przedpełski.

A to kilka obrazków z leszczyńskiego treningu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

MUSISZ PRZECZYTAĆ

Ekstraliga Żużlowa otworzy skarbiec i pomoże klubom

Polski Związek Piłki Nożnej zadeklarował pomoc piłkarskim związkom regionalnym i klubom piłkarskim w związku z paraliżem nie tylko gospodarki, życia codziennego, w tym również...