More
    Strona głównaAktualnościMateusz Świdnicki na świeżych silnikach z Danii pomknął po złoto

    Mateusz Świdnicki na świeżych silnikach z Danii pomknął po złoto [GALERIA]

    -

    Faworytem mistrzostw Polski juniorów był Jakub Miśkowiak. I wcale nie dlatego, że finałowe zawody rozegrano na częstochowskim torze, na którym „Misiek” ściga się na co dzień. Ten wieczór jednak należał do Mateusza Świdnickiego, wychowanka częstochowskich „Lwów”, który – podobnie jak Miśkowiak – w tym roku kończy wiek juniora.

    Świdnicki rok temu stanął na podium MIMP, zdobywając brązowy medal. Wczoraj okazał się bohaterem zawodów. Radości nie było końca. Jako pierwsza wyściskała zwycięzcę jego mama. Gratulowali mu również władze częstochowskiego klubu, działacze Polskiego Związku Motorowego, selekcjoner reprezentacji Rafał Dobrucki i koledzy z żużlowego toru. Kibice bili mu brawo na stojąco.

    Czytaj więcej  Włókniarz Częstochowa: dziś zostały mocno przymknięte drzwi do play off

    – Wreszcie moje marzenie zostało spełnione. Nie udało się rok temu, nie udało się na miniżużlu. Wreszcie to zrobiłem i jestem mega szczęśliwy. Dziękuję wszystkim osobom, które mnie wspierały. W moim teamie był dziś też Marcin Momot. Jego wskazówki były bardzo cenne – cieszył się Mateusz Świdnicki.

    Momot jest mechanikiem i menadżerem Mikkela Michelsena. Ale nie tylko on wspierał Świdnickiego w finale MIMP.

    Ciąg dalszy pod materiałem video:

    – Bardzo dziękuję też Darkowi Łapie, Damianowi Polakowi. Dziękuję mojemu tacie i sponsorowi, którzy w niedzielę po meczu wsiedli w auto i pojechali do mojego tunera Fleminga Graversena do Danii, żebym miał świeże jednostki na te zawody. Te jednostki spisują się świetnie, bo dzisiaj przegrałem tak naprawdę tylko jeden bieg – zauważył świeżo upieczony mistrz Polski juniorów.

    Czytaj więcej  Holloway zerwał współpracę z Sajfutdinowem

    Zawody finałowe trzymały w napięciu do końca, gdyż aż trzech żużlowców (Świdnicki, Miśkowiak i Wiktor Lampart) zdobyło tyle samo punktów – po 13. O tytule mistrza kraju decydował dodatkowy wyścig.

    Co ciekawe, początek finałowej gonitwy nie wskazywał na to, że to Świdnicki zgarnie złoto. Po błędzie Jakuba Miśkowiaka zawodnik znalazł jednak miejsce obok rywali i w imponującym stylu przemknął na pierwszą pozycję.

    Reklama

    – Bardzo ciężki był ten ostatni bieg. Powiedziałem sobie, że jest podium, jest fajnie i nawet jak się nie uda to będę zadowolony. Pojawiła się możliwość, żeby wskoczyć, zapikować i bardzo się cieszę, że mi się udało – zakończył szczęśliwy 21-latek z Częstochowy.

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    „Umarł król, niech żyje król”? ROW Rybnik nie martwi się odejściami...

    Prezes Krzysztof Mrozek z ROW Rybnik wcale nie zmartwił się odejściem Andreasa Lyagera. Duńczyk wstępnie porozumiał się z klubem z ulicy Gliwickiej, ale po...