Z ponad godzinnym opóźnieniem w Gdańsku rozpoczął się mecz o punkty w Metalkas 2 Ekstralidze. Energa Wybrzeże Gdańsk podejmowało H.Skrzydlewska Orzeł Łódź. Przed meczem za nieznacznego faworyta uchodzili gospodarze.
[ZT]34271[/ZT]
[reklama.kliknij]
Łodzianie przystępowali do meczu z nożem na gardle. Kolejne zamieszanie z torem i wybijającą po nocnych opadach wodą na pierwszym łuku spowodowały, że gospodarzom groził nawet walkower. Ostatecznie jednak swoje zrobiła temperatura i słoneczna aura, która wysuszyła zdradliwe miejsce i mecz mógł się rozpocząć.
To długie oczekiwanie na start meczu podziałało mobilizująco na Łodzian. Ci od początku czuli się na obiekcie Wybrzeża jak ryba w wodzie. Dwa podwójne zwycięstwa, a potem dwa kolejne wygrane wyścigi po 4:2 i już na wstępie tego meczu było zaskakujące (6:18)!
[reklama.kliknij]
Przed meczem chyba mało kto obstawiłby taki wynik otwarcia. Dodajmy, że w zespole z Gdańska zadebiutował Adrian Gała, który podpisał aneks do umowy, wszak był związany z Wybrzeżem, ale tylko kontraktem warszawskim. Jego pierwszy mecz o stawkę w tym sezonie wypadł przeciętnie, a zakończył tym z czego kibice zapamiętali go z poprzedniego sezonu, czyli stworzeniem niebezpiecznej sytuacji w 14 biegu, kiedy wpadł na Tomasza Gapińskiego. Skutkowało to wykluczeniem oraz żółtą kartką.
W tamtym momencie Wybrzeże miało jeszcze szanse na punkty, bo po szalonym pościgu odrobiło duże straty i przed biegami nominowanymi przegrywało tylko (37:41). W powtórce owego pierwszego z biegów nominowanych Becker z Gapińskim ograli Kasprzaka i w obozie z Łodzi zapanowała euforia. Orzeł odbił się po wygranej 49:41 od przysłowiowego dna i może snuć lepsze plany na przyszłość.
[reklama.kliknij]
Teraz z kolei sporo do przemyśleń mają w Gdańsku, który zamienił się miejscami z Orłem i to teraz Energa Wybrzeże Gdańsk znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Nad morzem na pewno nie przewidywali porażki na domowym torze z rywalem, którego niektórzy widzieli już o klasę niżej.
W zespole z Gdańska na plus zaskoczył Tom Brennan. Dobrze pojechał też Nicolai Klindt, a katastrofalnie ten, który był kreowany na jednego z liderów – Niels Kristian Iversen. Tego dnia to Orzeł był drużyną i wygrał zupełnie zasłużenie. Jak ważne jest to zwycięstwo dla gości nie trzeba nikomu mówić. Podobało Ci się? Pamiętaj, że tworzenie treści kosztuje. Pomóż nam rozwijać portal. Kliknij w reklamy albo w dobrej cenie KUP KOSZULKĘ albo KUP KUBEK albo POSTAW NAM MAŁĄ KAWĘ ☕
[reklama.kliknij]
Energa Wybrzeże Gdańsk – H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 41:49
Energa Wybrzeże: Krzysztof Kasprzak - 7+2 (0,1*,2*,3,1), Tom Brennan - 10 (2,2,3,3,0), Adrian Gała - 6 (1,1,1,3,w), Nicolai Klindt - 11+1 (0,3,3,2*,3), Niels Kristian Iversen - 4 (2,2,0,0), Miłosz Wysocki - 3 (1,0,0,2), Bartosz Głogowski - 0 (0,-,d), Bartosz Tyburski - NS
H.Skrzydlewska Orzeł: Luke Becker - 10 (3,3,0,1,3), Benjamin Basso - 4 (1,1,1,1), Tomasz Gapiński - 7+2 (2*,0,1,2,2*), Daniel Kaczmarek - 9+1 (3,2,3,0,1*), Oliver Berntzon - 11+1 (3,3,2,1*,2), Mateusz Bartkowiak - 3+1 (2*,1,0), Bartosz Nowak - 5 (3,0,2), Seweryn Orgacki - NS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz