Miała trochę problemów Betard Sparta Wrocław w starciu z FOGO Unią Leszno, ale twierdzę na Stadionie Olimpijskim obroniła. Żużlowy klasyk nie zawiódł oczekiwań kibiców. Było na co popatrzeć.
[FOTORELACJA]413[/FOTORELACJA]
[ZT]39704[/ZT]
Kilkadziesiąt godzin przed tym spotkaniem dowiedzieliśmy się, że goście przyjadą do Wrocławia bez zdolnego do ścigania Janusza Kołodzieja, któremu lekarze zalecili przerwę w startach. Goście skorzystali więc z zastępstwa zawodnika, które miało załatać wyrwę w składzie. Faworytem meczu byli Spartanie. Goście też mieli jednak ochotę na dobry wynik. Gospodarze od razu przystąpili do szturmu, bo już na otwarcie wygrali dubletem. Taki wynik mogli powtórzyć w biegu juniorów, kiedy do Kowolika dołączył Andersen. Młody Duńczyk zaczął jednak popełniać błędy i dał się wyprzedzić Mani i Parnitskyiemu. Po 4 wyścigu gospodarze powiększyli przewagę do 6 punktów, ale po chwili zmniejszyli ją o dwa punkty goście za sprawą dwójki Australijczyków. W 7 biegu start przespali Pawlicki z Manią, co natychmiast wykorzystali Kurtz z Janowskim. Podopieczni Piotra Protasiewicza uzyskali w tym momencie 8-punktową przewagę i byli na dobrej drodze do kolejnego zwycięstwa. Dziewiąty wyścig przyniósł kolejną potyczkę Kurtza z Pawlickim. Australijczyk na drugim łuku ostro wjechał pod zawodnika Byków, co zakończyło się uślizgiem zawodnika gości. Sędzia nie miał wątpliwości, wykluczając wicemistrza świata, choć ten był innego zdania.
-Pawlicki położył motocykl. On jest w tym bardzo regularny – mówił przed kamerami żużlowiec Betard Sparty Wrocław.
W powtórce ,,Piter”pokonał Janowskiego i goście wygrali 4:2. Taki wynik powtórzyli w 12 biegu, po którym oba zespoły dzieliły tylko 4 punkty (38:34). O wszystkim miały zadecydować biegi nominowane, bo ten ostatni przed tymi decydującymi znów padł łupem niełapalnego Łaguty.
W tej końcówce Unii brakowało pary w przysłowiowym ,,gwizdku”. Janowskim z Bewleyem rozprawili się gładko z Parnitskyim i Rew i w tym momencie losy spotkania zostały rozstrzygnięte. Na deser Łaguta znów był poza zasięgiem, a Pawlicki po raz trzeci tego dnia okazał się lepszy od Kurtza. Biegi nominowane należały do Sparty, która przypieczętowała swoje zwycięstwo, triumfując w końcowym rozrachunku 50:40. Goście jednak nie musieli się wstydzić swojego występu. Z Wrocławia mogli wyjechać mimo wszystko z podniesioną głową. Na więcej po prostu tego dnia zespołu z Wielkopolski nie było stać.
-Lubię jeździć we Wrocławiu. To duży tor, na którym fajnie można się napędzić. Jak widzę 14 bieg, to popełniałem za dużo błędów. Wybierałem złe ścieżki do jazdy – mówił Nazar Parnitskyi, jeden z liderów goście, który miał uwagi do swojej jazdy. Kilka razy tracił bowiem wypracowane lepsze pozycje.
W drużynie gospodarzy nie było praktycznie słabych punktów. Poza Kowalskim słabiej wypadł jedynie młodziutki Andersen.
-Można naszym juniorom pokazywać Nazara, jak się powinno jeździć w niektórych momentach, ale co mam powiedzieć? Gratuluję mu świetnego występu i tego, że wytrzymuje też trudy Grand Prix – przyznał Piotr Protasiewicz, menadżer Betard Sparty Wrocław.
Betard Sparta: Brady Kurtz - 9 (3,3,w,2,1), Maciej Janowski - 10+1 (3,2*,2,0,3), Bartłomiej Kowalski - 4+1 (2*,0,0,2), Daniel Bewley - 8+2 (0,2,3,1*,2*), Artiom Łaguta - 15 (3,3,3,3,3), Mikkel Andersen - 1 (0,1,0), Marcel Kowolik - 3 (3,0,0), Nikodem Mikołajczyk - ns
FOGO Unia: Grzegorz Zengota - 2+1 (1,1*,-,-,-),Janusz Kołodziej – zz, Ben Cook - 8+1 (0,2,3,1*,2,0), Keynan Rew - 4 (0,1,2,0,1,0), Piotr Pawlicki - 13+2 (1*,1,3,2,3,1*,2), Nazar Parnitskyi - 11+2 (1*,2,2,1,1*,3,1), Kacper Mania - 2 (2,0,-), Emil Konieczny - ns
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz