Ogromnych emocji dostarczyło drugie w tym sezonie spotkanie na poznańskim Golęcinie. Hunters PSŻ Poznań podejmował dobrze jadącego w obecnym sezonie Orła z Łodzi, który zwycięstwo w tym meczu miał już na wyciągnięcie ręki. Skorpiony jednak były nieustępliwe...
[ZT]39689[/ZT]
H.Skrzydlewska Orzeł Łódź potwierdził w kolejnym meczu, że z powodzeniem może się bić nawet o play-off. Skorpiony były w tym spotkaniu w ogromnych opałach. Spotkanie mialo dość wyrównany przebieg. Po 4 biegu gospodarze odbili prowadzenie gości, gdy Smektała z Witkowskim w łatwy sposób ograli Lewandowskiego oraz Szlauderbacha. Ten ostatni po chwili w pełni się zrehabilitował i wraz z Nagelem odwrócili wynik na 14:16. Problem z wygrywaniem w zespole gospodarzy miał tym razem Douglas, bo najpierw przegrał z świetnie jadącym Berntzonem, a w drugiej serii nie znalazł sposobu na Zacha Cooka. Po tym wyścigu Orzeł powiększył przewagę do 4 ,,oczek”. Gospodarze jednak nie zamierzali tak tego zostawić. Trwał prawdziwy rollercoaster, a w roli głównej w ekipie gospodarzy wystąpił jadący z zębem Kacper Pludra. Wychowanek Unii Leszno najpierw wygrał 4:2 wraz z Iversenem, a po chwili powtórzył ten wynik jadąc w parze z Berge. Po 11 biegach wszystko zaczynało się od nowa (33:33). Wystarczyła jednak chwila, by humory wygrzewającej się w pełnym słońcu poznańskiej publiki stały się dużo gorsze. Ku zaskoczeniu wszystkich Orzeł przystąpił do szturmu, wygrywając dwa kolejne biegi dubletem. Najpierw sensacyjnie wygrał Halkiewicz do spółki z Cookiem, a po chwili Nagel z Berntzonem porozstawiali po kątach Douglasa i Smektałę! Przed biegami nominowanymi goście byli o krok od zgarnięcia pełniej puli, prowadząc (43:35). Skorpiony ratowały tylko dwa podwójne zwycięstwa, które dałyby jeden punkt meczowy.
Po przerwie na kosmetykę żużlowcy obu drużyn znów postanowli dać kibicom sporą dawkę emocji. Menadżer Hunters PSŻ Poznań – Eryk Jóźwiak zagrał va-banque i dwa razy posłał do boju parę Douglas-Pludra. Obaj okazali się bohaterami Skorpionów, bo dokonali prawie niemożliwego. W obu nominowanych wyścigach perfekcyjnie wyjeżdżali spod taśmy maszyny startowej, a potem zgodnie ze sobą współpracując pozbawili rywala pełni szczęścia. Dwukrotne zwycięstwa po 5:1 ostatecznie sprawiły, że to energetyczne spotkanie zakończyło się remisem 45:45. To remis, który jest na pewno sukcesem gospodarzy, którzy wrócili z dalekiej podróży. Łodzianie z kolei mogą czuć spory niedosyt, choć prawdopodobnie przed meczem taki wynik braliby w ciemno.
Hunters PSŻ Poznań – H.Skrzydlewska Orzeł Łódź 45:45
Hunters PSŻ: Dimitri Berge - 6 (3,2,0,1,-), Bartosz Smektała - 7 (3,1,3,0), Niels Kristian Iversen - 3 (0,1,1,1,-), Kacper Pludra - 11+3 (1*,0,3,3,2*,2*), Ryan Douglas - 14 (2,2,3,1,3,3), Kamil Witkowski - 2+1 (0,2*,0), Antoni Mencel - 2 (2,0,0), Stanisław Ignaszak – NS
H.Skrzydlewska Orzeł: Marcin Nowak - 7+1 (2,1,1*,2,1), Zach Cook - 8+1 (0,3,2,2*,1), Villads Nagel - 7+3 (1*,2*,1*,3,0), Szymon Szlauderbach - 5 (0,3,2,w), Oliver Berntzon - 10+1 (3,3,2,2*,0), Krzysztof Lewandowski - 4 (3,1,0), Kacper Halkiewicz - 4 (1,d,3), Dan Thompson - NS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz