Spotkanie dwóch jak do tej pory zespołów bez punktów w PGE Ekstralidze nie przyniosło żadnej niespodzianki. Stelmet Falubaz Zielona Góra wykorzystał atut swojego toru i pewnie pokonał Lwy spod Jasnej Góry, które pozostają ,,czerwoną latarnią” rozgrywek.
[ZT]39680[/ZT]
Zielonogórzanie, którzy znów przed sezonem typowani byli do walki o play-off rozczarowywali jako do tej pory, pomijając dobre, ostatnie spotkanie w Lublinie, gdzie też przegrali, ale w przeciwieństwie do dwóch wcześniejszych spotkań pozostawili po sobie dobre wrażenie. Starcie Falubazu z Włókniarzem miało być tak dla jednych, jak i drugich trampoliną do marszu w górę tabeli. Jednak to Falubaz uchodził za zdecydowanego faworyta, a potwierdził już to na otwarcie spotkania, dwukrotnie posyłając gości ,,na deski”. W 4 biegu Lwy potrafiły się jednak odgryźć za sprawą nieźle radzącego sobie na torze przy W69 Rohanowi Tungate'owi i Sebastianowi Szostakowi. Goście prowadzili nawet podwójnie, ale ten drugi na trasie łatwo dał się wyprzedzić Madsenowi. Zespół trenera Mariusza Staszewskiego w pojedynczych biegach potrafił nawiązywać walkę, ale nie na tyle, by w ogóle zagrozić zespołowi z Lubuskiego. Już po 10 biegach było 39:21, więc zanosiło się na wysokie zwycięstwo miejscowych.
W 11 biegu dobrze jadący McDiarmid zanotował w łuku ,,bączka”, co skończyło się jego wykluczeniem. Na tym gospodarze stracili, bo w pierwszym podejściu na prowadzeniu był Dominik Kubera, który w powtórce został ,,porozstawiany po kątach” przez twardo jadących Lidseya i Hansena. Na chwilę Częstochowianie zbliżyli się na 14 punktów, ale już po chwili wszystko wróciło do normy. Ostatecznie w meczu bez większej historii podopieczni Grzegorza Walaska zanotowali pierwsze ligowe zwycięstwo w sezonie, pokonując bardzo pewnie Włókniarza 56:34. Bezbłędne zawody odjechał w ekipie gospodarzy Przemysław Pawlicki, a wtórowali mu Leon Madsen i Andrzej Lebiediew. Ten drugi zanotował jednak słabą końcówkę. Żadnego wyścigu nie wygrał Dominik Kubera, który swoim występem był nieco rozczarowany.
-Nie jestem do końca zadowolony z występu, bo powinno być lepiej. Szkoda mi biegu, w którym prowadziłem i został przerwany. Dla całej drużyny mecz jednak dla nas bez wątpienia dobry – powiedział Kubera.
Goście z kolei tych powodów do zadowolenia dalej nie mają. Pojedyncze przebłyski utwierdzają wszystkich, że misja utrzymania się dla Włókniarza może okazać się ponad siły.
-Nie mogę nikomu zarzucić, że komuś się nie chce, lub nie trenuje, bo trenujemy naprawdę sporo, ale efekty są średnie. Generalnie można powiedzieć, że trójka zawodników pojechała dobrze, ale nie ukrywajmy, że jeśli Jaimon Lidsey, byłby w innej drużynie, to po dwóch, albo trzech biegach nie dostałby szansy w kolejnych dwóch, a u nas jest liderem – powiedział Mariusz Staszewski, trener gości.
Stelmet Falubaz Zielona Góra – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 56:34
Stelmet Falubaz: Dominik Kubera - 8+2 (2*,1,2*,1,2), Andrzej Lebiediew - 10 (3,3,3,1,0), Przemysław Pawlicki - 15 (3,3,3,3,3), Michał Curzytek - 1 (0,0,1,-), Leon Madsen - 12+1 (2,3,2,3,2*), Oskar Hurysz - 3+1 (2*,1,0), Mitchell McDiarmid - 7+2 (3,2*,w,2*), Slater Lightcap - ns
Krono-Plast Włókniarz: Jaimon Lidsey - 8 (1,t,1,3,3), Sebastian Szostak - 3 (1,1,0,1,-), Jakub Miśkowiak - 3 (0,2,1,0), Mads Hansen - 9+2 (2,1*,3,2*,1), Rohan Tungate - 10 (3,2,2,2,1,d), Szymon Ludwiczak - 1 (1,0,0,0), Alan Ciurzyński - 0 (0,0,0), Kacper Grzelak - ns
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz