Jak nie wiodło się zespołowi z Częstochowy, tak się nie wiedzie. Jeśli Włókniarz miał szukać punktów na swoim torze to miał o nie powalczyć w starciu z Gezet Stalą Gorzów. Te marzenia jednak szybko zostały pod Jasną Górą rozwiane.
[ZT]39758[/ZT]
Goście przystąpili do spotkania już z rekonwalescentem – Andersem Thomsenem. Zespół Piotra Palucha od razu przystąpił do szturmu. Przewaga w pierwszych biegach była kolosalna, a Częstochowianie wyglądali na bezbronnych. Przegrywali starty, brakowało dojazdu do łuku i po I serii zanosiło się na totalny pogrom (4:20)! Pierwsza seria nas zweryfikowała – nie krył rozczarowania Mariusz Staszewski, który nie takiego początku spotkania się spodziewał. Nie ma co ukrywać, że pierwsze biegi ustawiły cały mecz. Jakaś iskierka nadziei na coś lepszego pojawiła się w obozie gospodarzy w 5 biegu, w którym w roli głównej wystąpił Jakub Miśkowiak, który zastopował ataki Jacka Holdera, a że trzeci do mety dojechał Mads Hansen, to Włókniarz wygrał 4:2. Szósty wyścig zakończył się indywidualnym zwycięstwem miejscowych, a konkretnie Rohana Tungate'a. Na tym to co dobre w zasadzie dla Włókniarza się skończyło. Cztery kolejne biegi wygrała Stal, która po 10 biegach miała już na swoim koncie 44 punkty. Rywal zaledwie 16! Stal w tym momencie już nic nie musiała. Może wkradło się trochę rozprężenia, bo jeszcze dwa razy Włókniarz wygrał drużynowo wyścigi, ale to i tak na niewiele się zdało. Gorzowianie mogli sobie nawet pozwolić na puszczenie w biegu nominowanym Oskara Chatłasa, czy też zastąpić Andersa Thomsena – Mathiasem Pollestadem. Włókniarz przegrał po raz kolejny wysoko i marne pocieszenie, że przebił barierę 30 punktów.
W drużynie trenera Mariusza Staszewskiego nic nie drgnęło. Pojedyncze zrywy to zdecydowanie za mało, by nawiązać walkę nawet na swoim torze. Nie będziemy tu pisać o pozytywach, bo cały zespół ma mnóstwo do zrobienia. Póki co drużyna jest, ale tylko na papierze. By Włókniarz zaczął wygrywać wszyscy muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Tego jednak wciąż brakuje. Stal potwierdziła z kolei po raz kolejny, że będzie groźna dla każdego i że ten zespół to nie tylko Holder i Jensen, ale także wykonujący świetną robotę Bednar, Pollestad, Paluch i Przedpełski. Przed sezonem zapewne mało kto w to wierzył. Praca i wiara w umiejętności wspomnianych zawodników przynoszą jak widać wymierne efekty i to na pewno nie ostatnie słowo Stalowców, którzy mogą być ,,czarnym koniem” rozgrywek PGE Ekstraligi.
Krono-Plast Włókniarz: Jaimon Lidsey - 9 (t,1,2,3,0,3), Sebastian Szostak - 0 (0,0,-,-), Jakub Miśkowiak - 10 (1,3,1,3,2), Mads Hansen - 4+1 (0,1,0,2*,1), Rohan Tungate - 6 (1,3,1,0,1,0), Szymon Ludwiczak - 2 (0,1,1,0), Franciszek Karczewski - 0 (0,0,-), Alan Ciurzyński - 0 (0)
Gezet Stal: Paweł Przedpełski - 8+1 (2*,2,1,1,2), Marcel Szymko - ns (-,-,-,-), Jack Holder - 14 (3,2,3,3,3), Oskar Chatłas - 0 (-,-,-,-,0), Anders Thomsen - 10+2 (2*,3,3,2*,-), Oskar Paluch - 7+2 (2*,3,0,2*,0), Adam Bednar - 11+3 (3,2*,2*,2*,2), Mathias Pollestad - 9+2 (3,1*,3,1*,1)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz