Strona głównaAktualności„Nie chcę tylko mówić o awansie, ale działać”

„Nie chcę tylko mówić o awansie, ale działać”

-

Rozmowa z Marcinem Sekulą – trenerem OK Bedmet Kolejarz Opole

Gratulować ci tego powrotu do Opola, czy na razie nie ma jeszcze powodu?

Jestem bardzo zmotywowany i podekscytowany tym powrotem do Kolejarza. Nie mogę się doczekać pierwszych treningów i oczywiście naszych pierwszych punktów w lidze. Wiem po co zatrudnili mnie działacze, podobnie jak każdego z zawodników, który podpisał z Kolejarzem kontrakt. Po wielu latach przeprowadziłem się z Niemiec do Opola i nie ma co ukrywać, jak ważny jest dla mnie sport żużlowy i jak ważny jest dla mnie ten klub. Odetchnąłem już powoli po tym sezonie w Wolfe i teraz zabieramy się za nowy rozdział. Jeszcze jestem w ostatnich, delikatnych rozjazdach, ale z początkiem roku, już wyłącznie w Opolu.

Od kilku sezonów Kolejarz bezskutecznie dobija się do I ligi.

Czytaj więcej  Polonia się poddała

I w nowym sezonie też będziemy się dobijać. Na pewno ta II liga będzie bardzo silnie obsadzona i wydaje mi się, że nawet mocniejsza niż w tym roku. Kolejarz zbudował skład, który realnie pozwala myśleć o awansie. Co nie znaczy, że ten skład się nie zmieni, bo mamy jeszcze kilka pomysłów, ale decyzje zapadną dopiero jak wyjedziemy na tor i zobaczymy w jakiej dyspozycji są zawodnicy. Ale tak, ten skład może się jeszcze zmienić.

Decydujące może być, komu zostanie najwięcej pieniędzy…

Ale to nie dotyczy przecież tylko II ligi żużlowej, bo w pozostałych ligach jest podobnie. Nie mamy tyle środków co kluby pierwszoligowego, ale tym co jest trzeba mądrze i skutecznie zarządzać. W Opolu na szczęście nie ma z tym problemu, bo sami zawodnicy chcą tu jeździć i wiem, że zgłaszali się do klubu.

Reklama

W Poznaniu, Rzeszowie i Rawiczu jest jedno słowo. Awans.

Ale w Opolu jest to samo słowo! Tylko ja przyszedłem do klubu po to, żeby to nie były tylko słowa, a czyny. Mam nadzieję, że na koniec sezonu kibice Kolejarza Opole wypowiedzą to słowo głośno i z radością. Tylko w sporcie żużlowym nic nie można przewidzieć. To nie jest matematyka, że wszystko jest policzalne.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....