Strona główna Aktualności Na czym polega pakt z Diabłami Sławomira Kryjoma

Na czym polega pakt z Diabłami Sławomira Kryjoma

-

Sławomir Kryjom chwycił za ster w niemieckim klubie Trans MF Landshut Devils. Okazuje się, że zanim został ogłoszony menadżerem “Diabłów”, pomagał w sprawach organizacyjno-regulaminowych beniaminkowi 2 ligi polskiej z Landshut.

Reklama

Kryjom i władze niemieckiego klubu poinformowały, że jednym z wymogów przystąpienia do udziału w polskiej lidze jest posiadanie osoby tzw. łącznika, który będzie reprezentował klub w rozmowach z Polskim Związkiem Motorowym i Główną Komisją Sportu Żużlowego, zna regulamin rozgrywek i przede wszystkim porozumiewa się w języku polskim i angielskim lub niemiecki, by komunikacja nie stanowiła problemu.

Sławomir Kryjom (na zdjęciu w rozmowie z Adamem Skórnickim) nie zamierza przeprowadzać się do Niemiec (fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda)

Menadżerem drużyny z Landshut pozostaje nadal Klaus Zwerschina. Kryjom, były dyrektor sportowy Unii Leszno i Unibax Toruń, będzie wspierał i pomagał.

Reklama

– Nie przeprowadzam się do Niemiec, będę tam spędzał jedynie weekendy – mówi Sławomir Kryjom, który na co dzień jest dyrektorem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Lesznie. – Na miejscu jest sztab ludzi, z którymi jestem w kontakcie. Są maile oraz inne komunikatory. Mogę zdradzić, że rozmawiamy bardzo często. Gorąco było zwłaszcza w okresie transferowym, gdzie niemal non-stop byliśmy na łączach. Teraz załatwiam takie sprawy, jak kevlary czy klubowa odzież.

Polski menedżer znalazł się w Landshut, gdyż w regulaminie pojawił się zapis, żeby zagraniczne zespoły startujące w polskiej lidze prowadziła osoba biegle władająca naszym językiem.

Czytaj więcej  I po urlopie. Najwyższy czas brać się do roboty

– Żeby nie było problemów z komunikacją między związkiem i klubem – dodaje Kryjom.

Zdaniem Kryjoma, Diabłom z Landshut udało się zmontować dobry skład, który w 2 lidze może sporo namieszać i sprawić niejedna niespodziankę. Skład został oparty na niemieckich żużlowcach. Najbardziej znany jest Martin Smoliński. Kibice w Landshut mogą zacierać ręce nie tylko z powodu, że wraca liga, ale dodatkowo będą świadkami derbów z Wolfe Wittstock.

– Mamy w Landshut małą reprezentację Niemiec, bo są tacy zawodnicy, jak Smolinski, Haertel, Huckenbeck czy Grobauer. To jest naprawdę ciekawy zespół, który może w tej lidze namieszać – zauważa leszczynianin, który podjął współpracę z niemieckim beniaminkiem polskiej 2. ligi.

Reklama


Musisz przeczytać

Roman Jankowski zdradza, kto jest najbliżej występów w Ekstralidze

Fogo Unia Leszno rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Treningi w sali gimnastycznej prowadzi trener Michał Turyński. W szeregach leszczyńskich Byków znalazła się liczna grupa...