Australijczycy są zawiedzeni decyzją władz Speedway Grand Prix. Nie znaleźli się wśród gospodarzy zawodów w 2023 roku. Działacze z Mildury, z której pochodzi wielu znakomitych zawodników (m. in. Leigh Adams, Jason Lyons, Mark Lemon, Jaimon Lidsey), twierdzą że zabrakło dobrych chęci ze strony posiadacza praw do organizacji.
Australijczycy potrzebują zawodów z najwyższej półki, by u siebie mogli jeszcze lepiej promować żużel. Uważają, że mają kilka ośrodków, które mogłyby być gospodarzem Pucharu Świata lub jednej z rund Indywidualnych Mistrzostw Świata.
Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:
[WIDEO]688[/WIDEO]
Australijscy działacze sugerują, że zwycięzca Pucharu Świata powinien w nagrodę w następnym roku być gospodarzem zawodów PŚ. Wtedy każda reprezentacja, biorąca udział w rywalizacji, miałaby dodatkową motywację. Australijczycy widzą w tym szansę dla siebie.
- Wielkie zawody bardzo nam pomagają w propagowaniu speedwaya. Potrzebujemy takich imprez, obecności najlepszych żużlowców na świecie, wysokiego poziomu sportowego. Po to, żeby ten sport przyciągał nowych kibiców, zachęcał dzieci i młodzież do trenowania, przyciągał sponsorów - tłumaczy Mark Lemon.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz