W Zielonej Górze doszło do bardzo ciekawej konfrontacji ligowej pomiędzy miejscowym Falubazem, a Betard Spartą Wrocław. Już pierwsze spotkanie obu zespołów w stolicy Dolnego Śląska przyniosło sporo emocji. Wtedy wygrali Wrocławianie 47:41, więc rywal myślał o skutecznym rewanżu.
[ZT]34450[/ZT]
Powszechnie spodziewano się wyrównanej rywalizacji także na torze przy Wrocławskiej. Tymczasem tej wyrównanej walki zabrakło. Betard Sparta ma w tym sezonie kłopoty z wyjazdami, co po raz kolejny się potwierdziło. Falubaz rozpoczął ściganie od wysokiego ,,C”. Dwa wygrane wyścigi już na starcie meczu sprawiły, że w dwumeczu był już remis.
Spartanie mieli problemy w wygrywaniem wyścigów indywidualnie, a wiadomo, że jeśli ,,trójek” brak, to nie ma mowy o zwycięstwach drużynowych. Pierwszy drużynowy sukces goście odnieśli dopiero w 7 biegu, kiedy Bewley wraz z Woffindenem pokonali Piotra Pawlickiego oraz Krzysztofa Sadurskiego. Po tym wyścigu było 21:15.
[reklama.kliknij]
W 8 i 9 biegu tym samym odpowiedział Falubaz, który odskoczył na 10 punktów (32:22). W pierwszym ze wspomnianych biegów Oskar Hurysz tak się rozochocił, że mając dużą prędkość minął niczym slalomową tyczkę Macieja Janowskiego! Po 12 biegu gospodarze byli już pewni co najmniej remisu, a po kolejnym zwycięstwo mieli w kieszeni.
Z kolei po pierwszym z wyścigów nominowanych, wygranym 4:2 przez parę Jensen – Przemysław Pawlicki mogli się cieszyć z pełnej puli. Na otarcie łez goście wygrali dubletem, ale całe spotkanie nadzwyczaj spokojnie wygrał klub z Winnego Grodu, triumfując 50:40.
Wrocławianie więc nadal mają kłopoty z wygrywaniem na wyjazdach. W dodatku tuż po zakończeniu 11 biegu za linią mety upadł Artiom Łaguta. Sytuacja rzadko spotykana, ale miała miejsce. Żużlowiec nie pojawił się już więcej na torze i choć upadek wyglądał dość niewinnie, to w parkingu można było dostrzeć Łagutę z opatrunkiem na prawym przedramieniu. Sparta w tym meczu miała lidera w osobie Macieja Janowskiego, ale pozostali albo jeździli w kratkę, albo po prostu słabo.
[reklama.kliknij]
-Na pewno błąd w ustawieniach na początku meczu miał wpływ na wynik tego spotkania. Chyba tylko ja trafiłem z tymi ustawieniami od początku, a reszta błądziła. Wiedzieliśmy, że będzie tutaj ciężko o punkty. Falubaz potwierdził, że jest mocny – przyznał po meczu Maciej Janowski.
Falubaz był w tym meczu drużyną. Wystarczy popatrzeć na pomeczowe statystyki. Każdy z zawodników dołożył coś od siebie, a i wpadek ze strony gospodarzy było zdecydowanie mniej.
-Osobiście punktów może nie zdobyłem za dużo, ale cała drużyna pojechała na równym dobrym poziomie. Cieszymy się, że dopisujemy sobie do tabeli trzy duże punkty, bo były one nam bardzo potrzebne – powiedział Przemysław Pawlicki. Podobało Ci się? Pamiętaj, że tworzenie treści kosztuje. Pomóż nam rozwijać portal. Kliknij w reklamy albo w dobrej cenie KUP KOSZULKĘ albo KUP KUBEK albo POSTAW NAM MAŁĄ KAWĘ ☕
NovyHotel Falubaz: Jarosław Hampel 11 (3, 2, 3, 3, 0); Rasmus Jensen 8+1 (3, 1*, 1, 0, 3); Przemysław Pawlicki 8 (1, 1, 2, 3, 1*); Jan Kvech 5+1 (1*, 3, 1, 0); Piotr Pawlicki 9 (2, 2, 1, 3, 1); Oskar Hurysz 6 (3, 0, 3); Krzysztof Sadurski 3+1 (2*, 0, 1); Eryk Farański NS
Betard Sparta: Daniel Bewley 10+2 (2, 3, 0, 1*, 1*, 3); Tai Woffinden 7 (0, 1, 2, 2, 2); Bartłomiej Kowalski 0 (0, w, -, -, -); Artiom Łaguta 6 (2, 2, 0, 2); Maciej Janowski 15+1 (3, 3, 2, 3, 2, 2*); Jakub Krawczyk 1+1 (0, 1*, w, 0); Kacper Andrzejewski 1 (1, 0, -, 0); Nikodem Mikołajczyk NS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz