Orlen Oil Motor Lublin jest bardzo mocny od początku sezonu. Najpierw wysoko pokonał mistrzów Polski z Torunia, a w pierwszym wyjazdowym spotkaniu w Częstochowie też porozstawiał rywala po kątach.
[ZT]39585[/ZT]
To nie była różnica jednej klasy, ale co najmniej dwóch. Orlen Oil Motor Lublin przyjechał pod Jasną Górę jak po swoje. Kibice, którzy oglądali to spotkanie czy to na żywo, czy przed szklanym ekranem liczyli na nieco więcej emocji. Na inaugurację Lwy poległy w Lesznie, ale tam przyzwoicie zaprezentowali się chociaż Jaimon Lidsey oraz Rohan Tungate. Tymczasem w domowym spotkaniu obu zawodników nie było widać, a najlepsze wrażenie pozostawił po sobie Mads Hansen. O walce z dobrze naoliwioną maszyną z Lubelszczyzny nie było mowy. Już trzy pierwsze biegi sprawiły, że kibice w Częstochowie mogli się poczuć zażenowani. To była deklasacja. 1:5, 1:5, 1:5, to wyglądało na ostre lanie. Nieco ożywienia wniósł czwarty wyścig, bo Cierniak został wyprzedzony przez Ludwiczaka i Szostaka, ale to dało jedynie biegowy remis. Po chwili Lwy zdołały nawet wygrać 4:2 i zmniejszyć straty do 10 punktów. Wydawało się, że może być już tylko lepiej. Niestety dla miejscowych fanów nie było. Pięć kolejnych biegów toczyło się wg scenariusza z trzech pierwszych biegów i było po meczu (15:45)!
Rozpisywanie się nad tym spotkaniem nie ma nawet sensu, bo emocji w nim po prostu zabrakło. Motor potwierdził, że jest w wysokiej formie, pomimo że widać jeszcze rezerwy, bo poniżej oczekiwań spisuje się wspomniany Cierniak. Na duży plus za to Kacper Woryna i młodzież, która jedzie rewelacyjnie. Na tę chwilę Motor jest kompletny i pokazuje, że po zimowych zmianach wcale nie jest słabszy, a być może nawet mocniejszy. Dwa pierwsze spotkania pokazują, że Lublin nie tylko może śmiało myśleć o play-off, ale o finale, a Włókniarz?
No właśnie...Dwa mecze, dwie wysokie porażki. W sumie przed sezonem Lwom nikt nie dawał większych szans na cokolwiek. Z drugiej strony czy może być jeszcze gorzej? Sezon jest jeszcze długi... To tak na pokrzepienie częstochowskich zranionych serc.
-Musimy przewrócić wszystko do góry nogami. Moim zdaniem wyglądało to jeszcze gorzej niż w Lesznie. Mieliśmy dużo treningów. Nie ruszaliśmy toru, był porównywalny do tego co mieliśmy podczas próbnych startów. Nic jednak nie funkcjonowało. Rywale nam odjeżdżali, nawet wtedy, gdy mieliśmy dobry moment startowy. Za chwilę zrobimy jakieś zebranie i będziemy coś postanawiać. O meczu musimy szybko zapomnieć i nie chcę już do niego wracać – przyznał przybity pogromem – Mariusz Staszewski, szkoleniowiec drużyny z Częstochowy.
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa - Orlen Oil Motor Lublin 26:64
Krono-Plast Włókniarz: Rohan Tungate - 4 (1,1,1,0,1), Sebastian Szostak - 1+1 (1*,0,0,0,-), Mads Hansen - 8 (0,3,1,2,2), Jakub Miśkowiak - 6 (1,1,0,3,1), Jaimon Lidsey - 3 (0,1,1,1), Szymon Ludwiczak - 3 (1,2,0,0), Alan Ciurzyński - 1+1 (0,0,1*), Kacper Grzelak – NS
Orlen Oil Motor: Kacper Woryna - 14 (3,3,3,2,3), Fredrik Lindgren - 11+4 (2*,2*,2*,3,2*), Martin Vaculik - 12+2 (2*,2,3,2*,3), Mateusz Cierniak - 3+2 (0,0,2*,1*), Bartosz Zmarzlik - 12 (3,3,3,3,-), Bartosz Bańbor - 8+1 (3,3,2*,d), Bartosz Jaworski - 4+2 (2*,2*,0), Dawid Cepielik - NS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz