FOGO Unia Leszno obnażyła wszystkie słabości Stelmet Falubazu Zielona Góra na zakończenie 7 kolejki spotkań PGE Ekstraligi. Pewnym zwycięstwem w wyjazdowym spotkaniu Byki zgłaszają aspiracje do walki o czołową czwórkę.
[ZT]39974[/ZT]
Osłabiona brakiem Dominika Kubery i Damiana Ratajczaka drużyna z Zielonej Góry raczej nie była uznawana za faworyta meczu, choć fani zespołu z Ziemi Lubuskiej żyli taką nadzieją, licząc na to, że na wysokości zadania staną liderzy tej drużyny. Tymczasem nie wszystko układało się od początku po myśli gospodarzy, którzy już na otwarcie nie mieli nic do powiedzenia. Para Przemysław Pawlicki – William Cairns przegrała w starciu z Benem Cookiem oraz Grzegorzem Zengotą. Po remisowym biegu juniorów, wygranym w cuglach przez Parnitskyiego przyszło kolejne zwycięstwo gości, którzy mogli wygrać znów dubletem, ale na mecie Kołodziej musiał uznać minimalnie wyższość Madsena. Trochę radości miejscowi dali w 4 biegu, kiedy Lebiediew z Huryszem przywieźli do mety 4 punkty. To był jednak jeden z niewielu wyjątków w tym meczu z udziałem gospodarzy. Kolejne dwa wyścigi znów padły łupem zespołu z Wielkopolski, który powiększył przewagę do 8 punktów. Zielona Góra była bezradna. Gdy w 9 biegu Zengota z Kołodziejem wygrali podwójnie z Madsenem i Lebiediewem sytuacja Falubazu była już nie do pozazdroszczenia. Unia szła za ciosem i na mecie 10 biegu znów miała 5 punktów, tyle, że po przyjrzeniu się powtórkom sędzia dojrzał, że Nazar Parnitskyi przejechał dwoma kołami krawężnik i zamiast dubletu był remis. Leszczynianie do końca mieli kontrolę nad meczem, a zwycięstwo zapewnili sobie już po 13 biegu. Znamienny był też pierwszy z biegów nominowanych, w którym ze startu lepiej wyjechali gospodarze. Na mecie jednak na dwóch pierwszych miejscach zameldowali się Rew oraz Cook, którzy uporali się z Lebiediewem i Cairnsem. Cały mecz zakończył się dość wysoką wygraną gości 52:38 i dodajmy, że był to i tak najmniejszy wymiar kary, patrząc na przebieg tego żużlowego klasyka.
-Nie wiem skąd ta bezradność. Nie mam pojęcia. Mocno się przygotowywaliśmy do tego spotkania, ale nie szło. Ten tor zachowywał się niaczej niż przez dwa oistatnie dni. Nic nie działało. Po trasie byłem wolny,. Próbowałem wszystkiego. Robiłem drastyczne zmiany, ale nic nie zadziałało – przyznał Przemysław Pawlicki, który pojechał dużo poniżej swoich możliwości.
-Wygrana cieszy. Dobrze się czułem w Zielonej Górze, pomimo że spałem 24 minuty, bo tak mi pokazał zegarek. Wiedziałem, że muszę po tym powrocie z Glasgow być przygotowanym do meczy. Wszystko zagrało. Trójki wywalczone pewnie. Przykro mi się patrzy tylko na brata, bo dzisiaj się mocno męczył – powiedział Piotr Pawlicki.
Stelmet Falubaz: Bartosz Rudolf - ns (-,-,-,-,-), Andrzej Lebiediew - 8 (3,2,0,1,1,1), Przemysław Pawlicki - 8+3 (1,2,2,1*,1*,1*), Michał Curzytek - 0 (0,0,-,-), Leon Madsen - 13 (2,2,3,1,3,2), Oskar Hurysz - 2+1 (1*,1,0), Mitchell McDiarmid - 4 (2,0,2), William Cairns - 3+1 (0,1*,2,0)
FOGO Unia: Grzegorz Zengota - 6+1 (2*,1,3,0), Janusz Kołodziej - 9+1 (1,3,2*,3,0), Ben Cook - 10+1 (3,3,2,0,2*), Keynan Rew - 10+1 (2,1,1*,3,3), Piotr Pawlicki - 14 (3,3,3,2,3), Nazar Parnitskyi - 3 (3,0,w), Kacper Mania - 0 (0,0,0), Emil Konieczny - ns
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz