Rozmowa z Nielsem Kristianem Iversenem, zawodnikiem Wybrzeża Gdańsk. Rozmawia Jordan Graham
Kariera duńskiego żużlowca Nielsa Kristiana Iversena trwa już ponad dwie dekady, a on sam reprezentował aż 22 zespoły. Od triumfu w Premier League z Peterborough Panthers w 2006 roku, po aktualne prowadzenie w klasyfikacji punktowej Gdańska w polskiej 2. Lidze — miłość Iversena do ścigania nie słabnie.
[ZT]37433[/ZT]
Zapytany o najważniejszy moment kariery, nie waha się długo.
„Najlepszym momentem kariery był chyba podium Mistrzostw Świata w 2013 roku. Zająłem wtedy trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Grand Prix, a po drodze wygrałem dwa turnieje. To był efekt wielu dobrych występów. To osiągnięcie, które najbardziej się wyróżnia.”
Dziś, w wieku 42 lat, Iversen wraca do formy. Zdobył 51 punktów w 20 startach dla Gdańska i pomógł drużynie awansować na drugie miejsce w tabeli. To ogromna zmiana w porównaniu z poprzednim sezonem, gdy klub spadł z ligi i panowała kiepska atmosfera.
„W tym sezonie atmosfera jest naprawdę świetna. W zeszłym roku było ciężko — od początku nam nie szło. Ale teraz zaczęliśmy od zwycięstw, wyniki są coraz lepsze, a kibice są niesamowici. Czujemy, że wróciła iskra.”
Po kontuzjach i chaosie związanym z pandemią COVID-19 w latach 2020 i 2021, Iversen przyznaje, że ostatnie sezony to była droga powrotu.
„To były paskudne lata. Miałem kontuzje, straciłem miejsce w drużynach, nie startowałem już w Grand Prix. Odbiło się to na ciele i psychice. Ale od tamtej pory robię postępy. Jeszcze nie jestem w topowej formie, ale idę w dobrą stronę.”
Niels Kristian Iversen może już nie być młodym talentem, ale dzięki doświadczeniu, pasji i rosnącej formie pokazuje, że nadal ma w baku sporo paliwa.
A co go napędza?
„Chciałbym kontynuować. To mój cel. Ale wszystko ma swój termin ważności. W moim wieku nie dostajesz tylu szans co młodzi. W polskich ligach jest przepis o zawodnikach do lat 24 — wielu bez niego nie jeździłoby. To dobrze, że młodzi mają okazję, ale ja muszę ciężej pracować, żeby zasłużyć na miejsce. Nie mogę żyć przeszłością. Muszę się wykazać tu i teraz.”
Ulubiony tor? Tu Iversen się uśmiecha.
„To się zmienia. Kiedyś uwielbiałem Gorzów — spędziłem tam osiem lat — ale dawno tam nie jeździłem. Lubiłem też Wrocław, dopóki jeden nieudany Grand Prix nie zepsuł mi radości. Lubię szerokie, otwarte tory, ale trzeba się dostosować do warunków.”
A dla kibiców z Gdańska ma jasny przekaz:
„Dziękuję za wsparcie w tym sezonie — jest niesamowicie. Czuć pasję. Kibice są z nami na każdym meczu, u siebie i na wyjazdach. Chcemy utrzymać tę passę do końca sezonu. Awans byłby czymś wielkim — dla mnie, dla klubu i dla fanów. To nasz cel.”
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz