Publicystyka żużlowa

Zamknij

Tak ruszyła Metalkas 2 Ekstraliga

AJ/mat. prasowe 10:48, 09.04.2026
Skomentuj Tak ruszyła Metalkas 2 Ekstraliga fot. Bartosz Supernak

Inauguracyjna kolejka Metalkas 2 Ekstraligi przyniosła wszystko to, czego można było się spodziewać po starcie sezonu – wyraźne zwycięstwa, niedosyt, emocje do samego końca i sporo znaków zapytania. W Bydgoszczy gospodarze pokazali siłę i pewnie pokonali Wilki Krosno, w Pile o wyniku zdecydowała pogoda, a w Ostrowie derby okazały się jednostronnym widowiskiem. Najwięcej dramaturgii dostarczyło jednak starcie w Rzeszowie, gdzie losy meczu ważyły się do ostatniego biegu.

[ZT]39489[/ZT]

Pomeczowe wypowiedzi menedżerów i zawodników dobrze oddają nastroje w lidze po pierwszej kolejce. Z jednej strony mamy spokój i chłodną ocenę mimo wysokich zwycięstw, z drugiej – frustrację i świadomość braków, które ujawniły się już na starcie rozgrywek. Nie brakuje też optymizmu, bo dla wielu zespołów to dopiero pierwszy poważny sprawdzian po okresie przygotowawczym.

Po meczu powiedzieli:

Abramczyk Polonia Bydgoszcz - Cellfast Wilki Krosno 54:36

Krzysztof Kanclerz, menadżer Abramczyk Polonii Bydgoszcz

Najważniejsze jest zwycięstwo. Wygrywamy 18 punktami i to na pewno cieszy. Nie popadamy jednak w hurraoptymizm, twardo stąpamy po ziemi. Jest nad czym pracować, bo pojawiło się sporo mankamentów. Mimo to cieszymy się z tej wygranej.

Czy przed tym meczem były jakieś trudności ze względu na, no wiadomo, opady i plandekę? Czy byliście w ogóle przygotowani na taką ewentualność?

Byliśmy przygotowani, natomiast zawsze pojawia się pewien ból głowy i znak zapytania – gdy kładzie się plandekę, nie wiadomo, co zastaniemy pod spodem. Tor był jednak dobrze przygotowany pod plandeką, nie przemókł zbyt mocno, więc wszystko było mniej więcej porównywalne jak na treningu. Nie zaskoczyło nas to.

Szymon Woźniak, zawodnik Abramczyk Polonii Bydgoszcz:

Dobrze czułem się na torze. Przede wszystkim cieszę się, że dopracowałem moment startowy, z którym miałem pewne problemy i nad którym bardzo dużo pracowaliśmy z teamem. Nie przypominam sobie drugiego takiego sezonu, żeby od pierwszego wyjazdu na tor do pierwszego meczu ligowego wprowadziłem tyle poprawek i zmian w swoich motocyklach. Muszę przyznać, że naprawdę tytaniczną pracę przez ten ostatni miesiąc wykonał mój team – Mikołaj i Arek. Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo poświęcają całe swoje życie i czas swoich rodzin dla mnie. Chciałbym im za to podziękować, bo oni naprawdę to uwielbiają.

Polonia Piła vs Innpro ROW Rybnik 35:31

Robert Mikołajczak, trener Innpro ROW Rybnik:

Mogę powiedzieć, że szkoda meczu, bo tak naprawdę był on do wyciągnięcia. Jechaliśmy wiele biegów w deszczu, później nastąpiła przerwa i czekaliśmy, aż przestanie padać. Zamiast jechać, czekaliśmy tak długo, że w zasadzie nie dało się już kontynuować zawodów i sędzia je przerwał. Przegraliśmy czterema punktami, ale mocno wierzę w to, że ten mecz był do uratowania. W biegu poprzedzającym przerwanie wygraliśmy 5:1 i wszystko zaczynało iść w dobrą stronę. Co mogę powiedzieć? Tak jak już wspomniałem – żal meczu, ale pogoda była, jaka była. Jestem zadowolony z Pawła, który przywiózł bardzo cenny punkt w biegu juniorskim. Razem z Kacprem wygrali 4:2. Kacper też zaprezentował się bardzo dobrze, miał świetny start. Powiem szczerze, że z tego biegu juniorskiego jestem naprawdę bardzo zadowolony.

Jan Kvech, zawodnik Innpro ROW Rybnik:

Podsumowując ten mecz, to troszeczkę pogubiliśmy się od początku spotkania z ustawieniami, bo przyjechaliśmy na tor, na którym nie jeździmy na co dzień. Szkoda, bo później pogoda się zmieniła i wszystko zaczęło się komplikować. Ciężko mi to oceniać, bo jestem zawodnikiem i chcę się ścigać, ale tor nie pozwalał na rywalizację. Cały czas padało, potem miała być powtórka, ale znów zaczęło padać i tor zrobił się bardzo trudny. Było ślisko, momentami nic nie było widać i nie wiadomo było, gdzie się jedzie. Ja wolałbym, żeby coś jeszcze zrobiono z torem, żeby nadawał się do ścigania i było bezpiecznie, ale taka była pogoda. Jestem tylko zawodnikiem, chcę się ścigać, ale nie chcemy też nabawić się kontuzji, zwłaszcza na początku sezonu. Dlatego wydaje mi się, że decyzja o przerwaniu meczu nie była zła – tor po prostu nie nadawał się już do jazdy.

Czy mecz był do wygrania?

Ciężko powiedzieć. Gdyby nie padało, wszystko mogłoby wyglądać inaczej. Na pewno potraciliśmy sporo punktów na początku spotkania, później zaczęliśmy się dopasowywać, ale trudno jednoznacznie ocenić, czy byśmy wygrali, czy przegrali.

Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski vs Hunters PSŻ Poznań 56:34

Jacek Kannenberg, menedżer Hunters PSŻ Poznań:

Zdecydowanie nie takiego otwarcia się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz. Już przed sezonem i przed tym spotkaniem czułem, że formacja młodzieżowa oraz Gleb Czugunow będą bardzo silnymi punktami drużyny. Okazało się też, że Fredrik Jacobsen, Tai Woffinden i Chris Holder, mimo różnych przejść w zeszłym sezonie, są w dobrej dyspozycji. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i tego, że nie będzie spacerku, ale mimo wszystko liczyliśmy na dużo korzystniejszy rezultat.

Ryan Douglas, zawodnik Hunters PSŻ Poznań:

Jakie są twoje odczucia po tym meczu?[parsknięcie]Jestem zmęczony. Siedem biegów, a tor był dziś dość wymagający. W ostatnim wyścigu popełniłem mały błąd, który kosztował mnie kolejne zwycięstwo. Ogólnie dobrze byłoby zdobyć z drużyną kilka punktów więcej i być bliżej Ostrowa, ale przed nami jeszcze długa droga w sezonie i mam nadzieję, że będziemy się rozwijać.

Byłeś dużo lepszy niż reszta drużyny. Jaki jest tego powód?

Dobre starty i pomoc mojego mechanika. Mamy dobre ustawienia, a dziś szczególnie start był kluczowy. Dlatego dziękuję zespołowi i myślę, że sam też wykonałem całkiem dobrą robotę.

Tomasz Bajerski, trener MOONFIN MAGNUS Ostrów Wlkp.:

Nie spodziewałem się tego, chociaż wierzyłem w drużynę, bo widziałem, jak ciężko szły nam sparingi. Co prawda były tylko dwa, ale naprawdę wymagające. Dużo sprawdzaliśmy, dużo testowaliśmy, ale wszystko zakończyło się bardzo dobrze. Nie chcę wyróżniać pojedynczych zawodników, choć jednego jednak wskażę – Taya Woffindena, który po tak długiej przerwie świetnie wystartował spod taśmy. Myślę, że kibice nie spodziewali się, że tak szybko wróci do takiej dyspozycji. Cała drużyna pojechała bardzo dobrze – nawet jeśli ktoś miał słabszy moment, zaraz inny go zastępował. Wciąż mamy drobne problemy sprzętowe i szukamy właściwego kierunku, ale wierzę, że z meczu na mecz będzie lepiej. Na razie cieszymy się z tego, co jest i spokojnie podchodzimy do kolejnych wyzwań. Mamy trening w Grudziądzu, sparing we Wrocławiu, więc przygotowujemy się do Krosna i jedziemy walczyć.

Jakub Krawczyk, zawodnik MOONFIN MAGNUS Ostrów Wlkp.:

Jestem zadowolony, choć może tego nie widać, bo jestem bardzo zmęczony. To był dla mnie ciężki tydzień – mieliśmy sporo problemów, nic nie chciało z nami współpracować. Liczyłem jednak, że dziś wszystko zadziała tak, jak powinno, i myślę, że tak właśnie było, poza pierwszym biegiem. Jestem naprawdę szczęśliwy.

Jakieś obawy przed Krosnem?

Myślę, że nie. Lubię Krosno, więc pojadę tam jak zawsze i mam nadzieję, że wynik też będzie dobry, jak zawsze.

Paweł Sitek, zawodnik MOONFIN MAGNUS Ostrów Wlkp.:

Jestem zadowolony z pracy, którą wykonaliśmy dziś z moim teamem. Cieszy mnie zwycięstwo – to na pewno dobre wejście w sezon. Każdy rywal jest trudny, z każdym można wygrać i przegrać, więc zobaczymy, jak będzie dalej. Do kolejnych meczów podchodzę pozytywnie, a resztę zweryfikuje tor.

Fredrik Jacobsen, zawodnik MOONFIN MAGNUS Ostrów Wlkp.:

To było świetne. Przed tym pierwszym meczem było sporo rozmów, więc dobrze było wyjść na tor i naprawdę dowieźć wynik dla drużyny. Głód zwyciężania nigdy się nie kończy. Wygrywaliśmy już dość pewnie, ale i tak chciałem kolejnego zwycięstwa, bo byłem zły po tym zerze. Musiałem szybko się odbudować i spróbować go dogonić. Był szybki w tym biegu, więc musiałem pokazać swoją prędkość.

ZKS STAL Rzeszów vs. H.SKRZYDLEWSKA ORZEŁ Łódź 45:45

Krzysztof Kasprzak, menadżer ZKS STAL Rzeszów:

Prowadziliśmy długo. Po tym wypadku banda była dość długo robiona. Tor przeschnął, zmienił się diametralnie. To, co widziałem… staraliśmy się jak mogliśmy, ale jeżeli idzie ci cały mecz, to nagle w 11. biegu ciężko coś diametralnie zmienić. A Łódź przegrywała, poszli va banque i zadziałało im to. Na pewno o remisie zadecydował wypadek Franka. Stracił najlepszy silnik. Nie mógł już jechać w 14. biegu. Znaczy mógł, ale widziałem, że nie jest na sto procent. W biegu 15. Jensen zamiast wypchnąć młodego Nagela tam na wejściu, to chyba myślał, że to jest ktoś z krawężnika i pomylił ich. Nie chciał go za bardzo wywieźć, bo myślał, że to Oskar, a się zatrzymał – a to był Oskar. Więc taki bieg 15 to jest fifty fifty. Jeden, jak to mówię, w Grand Prix – moment zawahania i cię nie ma. Młody to wykorzystał, pojechał wtedy w to nasypane, objechał chłopaków. Andreas też musi popracować. Inwestował dużo w sprzęt. Ten silnik jeździliśmy dwa dni. Po dwóch zerach już praktycznie miałem myśl, żeby go wycofać, ale widziałem, że prowadzimy dosyć dużo, więc chciałem, żeby jeszcze pojechał i coś znalazł na kolejne mecze. Po tym trzecim wyścigu nie było za szybko. Wstawiłem Franka i mówię – po tym wypadku szacunek dla niego, że wsiadł na drugi motocykl i wygrał start z liderami Łodzi, z dwoma zawodnikami, po takim wypadku. Row też ten wyścig bardzo dobrze pojechał. No i tak wszystko się dzieje szybko na tym meczu, ale wszyscy się bardzo starali i zaczynamy od remisu jak rok temu.

Oskar Fajfer, zawodnik ZKS STAL Rzeszów:

No jedyne, co mogę powiedzieć, to ogromna frustracja i złość. naprawdę… Na tą chwilę mogę tylko przeprosić kibiców, że tak się zakończył ten mecz. Spodziewałem się innej inauguracji. Natomiast jest u mnie spore rozgoryczenie i widać też ewidentny brak jeszcze tych setupów na ten tor i porównania z kimś spod taśmy, bo nie mieliśmy okazji jeszcze sparować w porządnych sytuacjach bojowych. Dzisiaj mieliśmy tak naprawdę pierwszy test i wychodzi na jaw, że mamy jeszcze braki.

Maksym Borowiak, zawodnik ZKS STAL Rzeszów:

Jestem zadowolony ze swojej jazdy i sprzętowo wszystko mi pasowało, więc pod tym względem jest dobrze. Szczerze mówiąc, byłem tak skupiony na sobie, na dopasowaniu motocykla oraz jazdy, że nawet nie wiedziałem, jaki jest wynik. Szykowałem się tylko, żeby zrobić jak najwięcej punktów. Szkoda, że finalnie zabrakło tego jednego punktu. Gdzieś to uciekło, zabrakło, ale taki jest sport. Teraz wiemy, co jest do poprawienia i będziemy robić wszystko, żeby kolejny wynik był lepszy.

(AJ/mat. prasowe)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%