Wiele osób twierdzi, że tym składem Włókniarz Częstochowa nie ma czego szukać w PGE Ekstralidze. Jeszcze inni twierdzą, że tak słabej drużyny nie było na tym poziomie od dawna i czeka ją pewny spadek. Jak jest naprawdę?
[ZT]39299[/ZT]
Jeśli spojrzymy na ,,papier”, to rzeczywiście nie wygląda to imponująco, by nie powiedzieć mocno przeciętnie. Są też tacy, którzy twierdzą, że Włókniarz w tym składzie osobowym niewiele by zwojował ligę niżej. Najważniejsze rzeczy dla Włókniarza działy się podczas okresu transferowego. Pomimo starań nie udało się pod Jasną Górą zatrzymać nikogo z trójki czołowych zawodników. Piotr Pawlicki, który powrócił do wysokiej formy obrał kierunek - Leszno, Kacper Woryna skierował swoją miłość na Lubelskie Koziołki, a Jason Doyle nieoczekiwanie zszedł ligę niżej, wybierając atrakcyjną propozycję z Krosna. Jednocześnie rynek żużlowy był ubogi w dostępnych wysokiej klasy zawodników. Częstochowianie nie mieli z czego wybierać i stanęli pod ścianą.
Ze starego składu pozostała młodzież oraz Mads Hansen. Na powrót zdecydował się Jakub Miśkowiak. W Częstochowie zdecydowano się na Australijski zaciąg w postaci Jaimona Lidseya oraz Rohana Tungate'a. Wreszcie na pozycję U-24 zaryzykowano ze ściągnięciem z Ostrowa Wielkopolskiego – Sebastiana Szostaka. Już na pierwszy rzut oka widać, że tej drużynie brakuje prawdziwego lidera. Jakościowo jest to zespół dużo słabszy od tego z minionego roku, a przypomnijmy, że i tak Włókniarz musiał mocno powalczyć o to, by uniknąć spotkań barażowych. Na tę chwilę nawet baraże, czyli przedostatnie miejsce w rozgrywkach byłyby sukcesem, a szóste miejsce, dające pewny ligowy byt byłoby prawdziwym cudem.
Jedno jest pewne. Mariusz Staszewski będzie musiał wydobyć z każdego z zawodników coś ekstra, by mieć jakiekolwiek szanse na wygrane choćby na własnym obiekcie. Kilka wygranych na swoim torze dawałoby jakiekolwiek nadzieje, bo o punktach na wyjeździe w tym składzie osobowym raczej można zapomnieć. Tu każdy z zawodników musi pojechać ponad stan. Bez wątpienia to arcytrudne zadanie, ale w Częstochowie nikt nie zamierza się poddać jeszcze przed startem ligi. Ważny będzie też początek rozgrywek. Włókniarz musi zdobyć jakiekolwiek punkty, by wierzył, że ta misja to nie ta z tych nie do wykonania. Ważna będzie i kto wie czy nie najważniejsza psychika w zespole. Tam musi być wiara, by po ewentualnym słabym starcie wszystko nie posypało się jak domek z przysłowiowych kart. Kibice w Częstochowie mają prawo wierzyć, że ten ,,przeciętny” zespół zagra wszystkim na nosie, a słowa ,,wiara i szczęście” będzie zapewne odmieniana w zbliżającym się sezonie pod Jasną Górą przez wszystkie przypadki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz