W 1. rundzie fazy play-down KRONO-PLAST Włókniarz Częstochowa podejmował Gezet Stal Gorzów. Górą w tym bardzo ważnym pojedynku byli Biało-Zieloni, którzy wygrali 48:42. Mecz obfitował w twardą i męską walkę.
[ZT]38322[/ZT]
Rewanż w najbliższą niedzielę. Zobaczcie, co po pierwszym starciu mediom klubowym powiedzieli trenerzy i zawodnicy obu drużyn.
Dzięki, trenerze. Nie mogę zacząć od innego pytania, które ciśnie mi się na usta. Czy był duży ból głowy przed biegami nominowanymi? Jak to poukładać?
Chwilkę trzeba było pomyśleć, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie taktyczna w 14. biegu, więc trzeba było go jakoś obronić. Zamysł był taki, żeby 14. wyścig wygrać, gdzie nie było Andersa Thomsena, który był dzisiaj niełapalny. Starałem się więc zrobić tak, żebyśmy tym 14. biegiem trochę przewagi nadrobili. Liczyłem, że w 15. biegu Piotr obroni nam remis i będzie tych punkcików trochę więcej. Niestety jest tylko sześć, albo aż sześć. To się okaże w niedzielę. Do Gorzowa nie pojedziemy bronić przewagi, tylko powalczyć o zwycięstwo.
Mariusz, a co zadecydowało o tym, że w 14. wyścigu postawiłeś na Kacpra Worynę, który miał dzisiaj duże problemy? Wygrał wyścig, ale z młodzieżowcami, a w pozostałych biegach gubił punkty.
Kolejny bieg też prowadził, tylko po defekcie spadł na ostatniej prostej na trzecie miejsce. Wydawał się szybszy w tym momencie niż Mads, który się męczył i wszystkie punkty zdobywał z wielkim wysiłkiem. Było widać po meczu, że jest zmęczony, ale to też były fajne zawody w jego wykonaniu po tak długiej przerwie. Myślę, że możemy być zadowoleni. Piotr powoli wraca do formy sprzed kontuzji, a Mads też będzie miał okazję potrenować w Szwecji, co mu pomoże. Pojedziemy powalczyć o pełną pulę w Gorzowie.
Chciałem jeszcze dopytać o Madsa – to nie było tak, że powiedział: „Nie mam siły, żeby walczyć dalej, bo kontuzja daje mi we znaki”? Nie, wszystko jest dobrze?
Czuje się coraz lepiej. Cały czas mówi, że brakuje mu jazdy, bo to dopiero jego drugi występ po pięciu tygodniach przerwy. Brakuje mu luzu. Było widać, że starty nie do końca mu wychodziły tak, jakby chciał, ale możemy być z niego zadowoleni. Gdybyśmy jechali całą rundę zasadniczą w pełnym składzie, bylibyśmy w innym miejscu. Jeśli chodzi o zdobycz punktową – ciężko dwa razy powtórzyć taki sam mecz, jak ten pierwszy u nas z Gorzowem. To jest mecz o życie i dla nas, i dla nich. Wiadomo było, że będą iskry lecieć i tak było. Podobnie będzie w rewanżu w Gorzowie.
Właśnie do tego chciałem nawiązać – nie da się pojechać dwa razy takich samych meczów. To chyba iskierka nadziei, że w Gorzowie pojedziemy lepiej, bo tam punktowało tylko dwóch zawodników.
Tak, teraz jedziemy pełnym składem. Mam nadzieję, że występ Wiktora to też dobry prognostyk przed Gorzowem. Będziemy mieli możliwość robienia zmian taktycznych. Jesteśmy sześć punktów z przodu, ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli ich używać i pojedziemy po pełną pulę.
Ty jesteś z Gorzowa, mieszkasz tam, więc może trzeba będzie zajrzeć na Jancarza i podpatrzeć, jak gospodarze przygotowują tor?
Ogarniemy.
Na koniec – serca zadrżały kilka razy w dzisiejszym meczu po upadkach Jasona i Piotra
No, dwa razy ci rekonwalescenci: dwa razy Piotr, raz Jason. Jason nawet z przytupem – te jego nogi aż zalatały. Trochę się wystraszyłem o jego biodro...
Ale biodro całe?
Od razu, jak do niego podszedłem, mówił, że jest okej. Cieszy, że są cali, tylko jakieś drobne siniaki. Walczymy do końca, zawsze.
Można powiedzieć, bardzo dobry wynik w perspektywie dwumeczu. 42 punkty. Co ważne – pojechała cała drużyna. Gdyby nie w 14. wykluczenie Andrzeja, ten wynik mógłby być jeszcze lepszy. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?
Mecz wyrównany, jak było widać. Cały czas się trzymaliśmy. Wynik jest dobry.
Lubimy jeździć z Częstochową u siebie. Powiedz, jak będziemy się przygotowywać do tego arcyważnego meczu, który jest już za tydzień.
Wynik dobry, niedobry, bo przegraliśmy. Aczkolwiek będziemy robić wszystko, żeby się przygotować i wygrać większą ilością punktów. Wiadomo, że to są ciężkie zawody, ciężka impreza, także zawodnicy będą musieli być na 110% przygotowani do jazdy i będziemy robić wszystko, żeby tak było.
Martin, dzisiaj bardzo dobry mecz w twoim wykonaniu, ale też całej drużyny. Przegrywamy sześcioma punktami w Częstochowie, co można powiedzieć jest dobrym wynikiem w perspektywie naszego meczu w Gorzowie. Co można o tym meczu powiedzieć? Jak wyglądał tor, bo widziałem, ta szeroka i na pierwszym, na drugim łuku próbowaliście różnych ścieżek, różnych ustawień. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?
A tak po kolei, jak były pytania – to jest dobry wynik. Tak, ja myślę, że Częstochowa naprawdę jest mocnym zespołem, też u siebie w domu i dzisiaj to pokazali. A my się cieszymy, że pokazaliśmy się z naszej strony dużo lepiej niż w pierwszej części sezonu, jak tu byliśmy. Ja z mojej strony miałem też gorsze biegi, których żałuję. Po prostu nie odczytaliśmy do końca tych ustawień, które mieliśmy zrobić, żeby było dobrze. Potem, jak zmieniłem motor, to już było dużo lepiej. Tyle z mojej strony. Chciałbym też pochwalić Andersa, ale też wszystkich chłopaków, bo naprawdę dzisiaj wszyscy zostawili wszystko na torze i każdy dołożył swoją cenną cegiełkę do tego wyniku. Anders wyśmienity wynik – wielkie gratulacje za to. Ale to jest cała drużyna, wszyscy chłopacy inni też. Ja myślę, że to jest dobry wynik. Ale mówię, tu cały czas skupienie jest. Tu nikt nie wpada w hurraoptymizm. Po prostu wiemy, że mamy jeszcze kawał ciężkiej roboty do zrobienia przed nami i z chłodną głową do tego będziemy się przygotowywać.
Wielu fanów pyta, bo doszło do niebezpiecznej kolizji, gdzie upadłeś na tor. Na pierwszym łuku – jak się czujesz? Pojechałeś ostatnie, 14. i 15. bieg, pokazałeś się ze świetnej strony. Ten wynik tak naprawdę też jest dzięki tobie. Jak teraz samopoczucie po tym meczu?
Taki trochę obolały jestem. Głównie jedna część działa. Tak mocno uderzyłem o tor, ale ja wierzę, że za parę dni wszystko będzie okej i to stłuczenie mięśniowe puści i wszystko będzie okej.
Piotr, zanim rozpoczęliśmy rozmowę, zapytałem cię, jak to widzisz. Powiedziałeś „spoko”. Naprawdę aż tak bardzo wierzysz w nasz zespół, że jesteśmy w stanie wywieźć 43 punkty z Gorzowa?
Oczywiście, że tak. Mamy dobrą drużynę, kompletną bardziej i wierzę w to bardzo mocno. Wiadomo, że łatwiej by było, gdybyśmy wygrali tutaj większą ilością punktów, ale to są najważniejsze mecze sezonu i ja spodziewam się, że w Gorzowie będzie jeszcze bardziej ostra walka.
W sumie tę rozmowę powinniśmy zacząć od pytania o twoje zdrowie. Jak ty się czujesz po tych upadkach?
A widzisz, żeby było źle?
No wyglądasz wyśmienicie. Jesteś uśmiechnięty.
Dlatego mnie pytasz.
Przejdźmy zatem dalej do meczu. Dużo właśnie emocji, dużo nerwów, dużo ostrej walki. Wygląda to tak, jakby się teraz na dobre zaczął sezon.
Zawsze tak jest. Jedziemy sezon i jest ostro cały czas, ale jak przychodzą te mecze, tak jak teraz od tego roku play-downy, to wiadomo, że stawka jest wysoka. Spodziewaliśmy się, że Gorzów dzisiaj pojedzie lepiej niż w rundzie zasadniczej. Tym bardziej, że już u nas byli. My toru nie szykowaliśmy, żeby ich czymś zaskoczyć, tylko raczej, żeby nam to wszystko pasowało, więc był taki sam jak zawsze. Tutaj wielkie oklaski na pewno należą się trenerowi i toromistrzowi, bo cały sezon ten tor – pomimo jakichś wyjątków, gdy była plandeka – jest taki sam. Dla naszej drużyny to dobre, bo mamy ustawienia, które działają. Tak to powinno wyglądać, a nie kopać dołki, bo później samemu się w nie wpada.
A czego spodziewasz się po meczu w Gorzowie, po torze w Gorzowie? Ponoć cały tydzień w Gorzowie, patrząc na prognozy, ma padać deszcz, więc być może będzie plandeka. Być może to jakoś przeszkodzi gospodarzom w przygotowaniu toru. Co o tym myślisz?
Nie wiem, nie skupiam się na tym. Pojadę do Gorzowa za tydzień, w niedzielę. Ja tak daleko nie wybiegam w przyszłość i raczej skupiam się na tym, co jest teraz, tu i teraz. Co będzie, to będzie. Pojedziemy i obojętnie na jakim torze, będziemy walczyć.
Podoba mi się ta twoja pewność siebie, ta wiara w nasz zespół, w to, że ten zespół jest naprawdę mocny. Tam zrobiliśmy 36 punktów, ale bez ciebie, bez Matsa w rundzie zasadniczej. Więc tak na koniec – jak byś przekonał kibiców, żeby wierzyli do końca w biało-zieloną ekipę i że ten sezon możemy zakończyć już w przyszłym tygodniu?
Na pewno tak. Jesteśmy drużyną, która przeszła w tym sezonie bardzo wiele – kontuzja za kontuzją. Gdyby nie to, spokojnie byśmy powywozili co najmniej dwa bonusy i wygraną. Myślę, że w Rybniku moglibyśmy utrzymać wynik do końca i to plasowałoby nas w tabeli na pozycji wyrównanej z Zieloną Górą i Grudziądzem. Wtedy w Grudziądzu jechalibyśmy o wszystko i ten mecz też mógłby wyglądać inaczej. Mieliśmy pecha, ale taki jest sport. To było, minęło. Trzeba się skupić na tym, co jest teraz. Mogę powiedzieć tylko, że przyjazd naszych kibiców do Gorzowa, pomimo dalekiej podróży, będzie dużym wsparciem. Wierzmy, my się nie poddajemy i wy też się nie poddawajcie, bo damy z siebie wszystko.
Dzięki, Piotr. Przede wszystkim cieszę się, że jesteś cały po tym meczu, bo wyglądało to naprawdę nieprzyjemnie.
Nieprzyjemnie, ale w sumie dosyć przyjemnie.
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa (48): Piotr Pawlicki 11 (2,3,2,2,2), Mads Hansen 5+3 (1*,2*,1*,1), Wiktor Lampart 8+2 (1*,3,2*,2,0), Kacper Woryna 7+2 (1*,1,3,1*,1), Jason Doyle 10 (2,2,1,3,2), Szymon Ludwiczak 3 (1,2,0), Franciszek Karczewski 4+1 (3,0,1*), Kacper Halkiewicz NS.
Gezet Stal Gorzów (42): Martin Vaculik 11 (3,1,0,3,3,1), Anders Thomsen 17 (3,3,3,3,2,3), Oskar Fajfer 5 (0,2,3,0), Andrzej Lebiediew 5+1 (3,0,2*,0,w), Mikołaj Krok 0 (-,-,-,-,-), Oskar Paluch 1 (0,0,0,1), Hubert Jabłoński 3 (2,0,1,0,0), Adam Bednar NS.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz