More
    Strona głównaPublicystykaGrand Prix Niemiec często bywało... nietypowe

    Grand Prix Niemiec często bywało… nietypowe

    -

    Obecnie czeka nas nieco dłuższa przerwa w cyklu Grand Prix, ponieważ następne zawody zostaną rozegrane 25 czerwca w Gorzowie. Po ostatnim turnieju w niemieckim Teterowie wciąż pozostaje niesmak. Zawodnicy narzekali na tor. To już nie pierwszy raz, gdy w Niemczech jest… nietypowo.

    Dotychczas rozegrano 11 edycji Grand Prix Niemiec. Początkowo lokalizację zmieniano często. W latach 1995-1998 zawody były rozgrywane kolejno w: Abensberg, Pocking, Landshut i ponownie Pocking. Sezon 2001 to z kolei pierwsze w historii Grand Prix, które odbywało się na sztucznym torze. Ci, którzy zakończyli je w jednym „kawałku”, mogli się bardzo ucieszyć.

    Wszystko dlatego, że owal był w fatalnym stanie. Na końcu nawierzchnia rozrywała się tak bardzo, że zawodnicy startowali na torze, spod którego wystawały… deski. Na dodatek padał deszcz. W tych niebywałych warunkach zwyciężył Tomasz Gollob.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Zawodnicy jechali, ale po turnieju mieli prawo narzekać. Organizatorzy cyklu Grand Prix (wówczas firma BSI) zrobili sobie sześcioletnią przerwę od rozgrywania zawodów w Niemczech. Gdy już powrócono do naszych zachodnich sąsiadów, to z przytupem. W 2007 roku w Gelsenkirchen na sztucznym owalu odbyła się setna runda Grand Prix w historii. Zwycięzca otrzymywał czek na kwotę 100 tys. dolarów. Tym szczęśliwcem był Andreas Jonsson.

    Szybko jednak Grand Prix Niemiec zniknęło z mapy cyklu. W 2008 roku tor w Gelsenkirchen był fatalnie przygotowany, a turniej odwołano i przeniesiono do… Bydgoszczy.

    Następnie dopiero w 2016 roku nasi zachodni sąsiedzi ponownie gościli najlepszych zawodników na świecie. Do 2019 roku zawody rozgrywano nieprzerwanie w Teterowie. Później mieliśmy dwuletnią przerwę i powrót do Grand Prix Niemiec w tym sezonie również w Teterowie. Gdyby zapytać zawodników, czy jest to ich jedno z ulubionych miejsc w walce o mistrzostwo świata, to odpowiedź raczej byłaby negatywna.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Zły duch nadal krąży nad Grand Prix Niemiec. W ubiegłym tygodniu tor nie rozpieszczał zawodników i trzeba się zastanowić czy tak mają wyglądać Indywidualne Mistrzostwa Świata. Już podczas treningu nawierzchnia się rozrywała. Narzekał na nią nawet Patryk Dudek, który później przecież odniósł triumf w zawodach.

    Dudek nie użył jednak mocnych słów w przeciwieństwie do Leona Madsena. Duńczyk był wręcz wściekły, że musiał rywalizować na bardzo dziurawej nawierzchni.

    Reklama

    – Tor był na granicy zagrożenia życia oraz zdrowia. Zawodnicy walczyli o przetrwanie. Cieszę się, że wyjechałem stamtąd żywy. To jedyna pozytywna rzecz, jaką mogę powiedzieć o tym turnieju – powiedział Madsen, cytowany przez serwis dr.dk.

    Żużlowcy walczyli bardziej z torem niż między sobą, ale zawsze można znaleźć pocieszenie w występach Polaków. Drugi raz z rzędu w Teterowie Polacy wywalczyli dublet. Pytanie tylko czy po tym wszystkim Niemcy znów nie pożegnają się z cyklem Grand Prix. Nie bylibyśmy zdziwieni takim obrotem spraw.

     

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Rozpędzony Motor Lublin jedzie po mistrzostwo Polski

    Kolejny przystanek - Leszno - lublinianie zaliczyli z przytupem. Motor Lublin jako jedyna zespół w PGE Ekstralidze pozostaje niepokonany. Wczoraj na "Smoku" zwyciężył 47:43.Tropikalny...