Strona główna Publicystyka Mistrz Polski na ostrym, finansowym zakręcie

Mistrz Polski na ostrym, finansowym zakręcie

-

Fogo Unia Leszno znalazła się na ostrym wirażu z powodu finansowej zadyszki. Czy to będzie ślizg kontrolowany, czy uślizg pokażą najbliższe tygodnie. Władze mistrza Polski nie kryją, że plany wywrócił pandemia koronowirusa i globalne wyhamowanie gospodarki. Po kieszeni dostały także firmy prowadzone przez współwłaścicieli leszczyńskiego klubu. I tu zaczynają się problemy.

Pierwsze cięcia w klubie ze Strzeleckiej już się odbyły. Pracownicy Unii Leszno zgodzili się na obniżenie poborów na czas kryzysu. Mistrz Polski wystąpił do władz Leszna i dyrekcji Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji o zamrożenie płatności za wynajem stadionu, biur i warsztatów. Klub w czasie pandemii z nich nie korzysta. Nie chce więc ponosić kosztów. Prezydent miasta Łukasz Borowiak przyznaje, że to logiczne i prawdopodobnie razem z miejskimi rajcami przychylą się do wniosku właścicieli leszczyńskiej Unii.

 Miasto na ratunek?

Największy kłopot stanowi jednak temat kontraktów, jakie mistrz Polski podpisał z zawodnikami. Żużlowcy zaczynają nerwowo przebierać nogami, gdyż czekają na pieniądze. Wynagrodzenie na przygotowania do sezonu mają zapisane w kontraktach. Zrobiło się głośno, że Unia Leszno – jako jedyny klub w ekstralidze – nie uregulowała zobowiązań wynikających z kontraktów. Władze klubu nie komentują poślizgu z wypłatami. Chcą załatwić problem we własnym gronie i dogadać się z zawodnikami. Ekstraliga Żużlowa spółka z o.o. rozesłała list do wszystkich żużlowców. Chodzi m. in. o aktualną sytuację i co się z tym wiąże, temat możliwych renegocjacji kontraktów. Ale nie tylko cięcia znalazły się w piśmie EŻ.

W Lesznie właściciele klubu nie siedzą bezczynnie, szukają rozwiązania problemów i wsparcia. Ale mają na głowie także inne kłopoty. Swoją uwagę w pierwszej kolejności skupiają jednak na ratowaniu własnych biznesów – wszyscy spośród pięciu współwłaścicieli klubu prowadzą własną działalność. A samorząd miasto może nie być w stanie pomóc w takim wymiarze, jaki potrzebuje Unia Leszno. Tym bardziej tak z dnia na dzień, za tydzień lub dwa tygodnie. Dysponowanie publicznych pieniędzy musi się odbywać w zgodzie z przepisami. Samorząd nie wypłaci więc pieniędzy na szkolenie – bo nie ma treningów, na promocję też nie – bo nie ma zawodów. Z drugiej strony Gorzów uruchomił środki samorządowe, by pomóc Stali. Może Leszno również uruchomi sportową dotację dla mistrza Polski?

Bez poduszki

W środowisku żużlowym jest dużym zaskoczeniem, że to właśnie mistrz Polski wpadł w tarapaty, jako jeden z pierwszych odsłonił kulisy i bije na alarm. Tym bardziej, że Unia Leszno w trzech ostatnich sezonach, zdobywając mistrzostwo kraju, dysponowała budżetem, którego inni mogli tylko pozazdrościć.

Miesiąc kryzysu wywrócił sytuację w Lesznie do góry nogami i postawił Unię Leszno pod ścianą. Nie tylko jednak mistrza Polski. Kryzys obnażył kondycję finansowo–organizacyjną całej polskiej ligi. Kluby płacą miliony złotych za kontrakty zawodnikom. Jak je stać, to nie ma problemu. Ale obecna sytuacja pokazuje, że kluby z sezonu na sezon wydają wszystkie pieniądze nie myśląc o jakiejkolwiek poduszce finansowej. No bo skoro nawet mistrz Polski nie posiada zabezpieczenie i nie ma odłożonych pieniędzy na “czarną godzinę”, to jaka sytuacja musi być w innych klubach? Z drugiej strony niedawno informowaliśmy o ofensywie marketingowej Sparty Wrocław.

Dzisiaj mówi się, że kłopot ma Unia Leszno, ale problem dotyczy większości polskich klubów żużlowych. To jest problem mechanizmów finansowych, które kluby praktykują od lat. Aż strach myśleć, jak w dobie pandemii, przeżyją pierwszoligowcy i drugoligowcy.

Musisz przeczytać

Pechowiec Lampart: z kontuzją ręki i bez pracodawcy

Dawid Lampart zamiast na żużlowy tor trafił do szpitala. Zawodnik pochodzący z Rzeszowa na treningu doznał kontuzji ręki.Do wypadku doszło podczas zajęć na crossie....