Jedną niespodziankę już sprawili, a było to w Lublinie i jeszcze przed chwilą byli sensacyjnym liderem PGE Ekstraligi. We Wrocławiu drużyna z Grudziądza chciała się również postawić. Początek na to wskazywał, ale im dłużej trwał ten mecz tym bliżej sukcesu była Betard Sparta.
::news{"type":"see-also","item":"40166"}
Ta w pełni wykorzystała atut własnego toru, choć początkowo rzeczywiście natrafiła na dość duży opór gości. Świetny początek miał znający dość dobrze ścieżki Stadionu Olimpijskiego – Kevin Małkiewicz. Junior gości wygrał nie tylko bieg młodzieżowy, ale i bieg nr.4, po którym był remis 12:12. Od tego momentu jednak przewagę zaczęli zyskiwać miejscowi, tym bardziej, że Gołębie nie potrafiły wygrywać biegów indywidualnie. Sparta wygrała dubletem 5 i 7 bieg, a potem poprawiła jeszcze w 9 i 10 wyścigu. To sprawiło, że z remisu szybko Wrocławianie zbudowali sobie 16 punktową przewagę. Na torze brylowali: Łaguta, Kurtz i Janowski, a ważne punkty dorzucał Kowalski. Po drugiej stronie barykady słabiej niż zwykle jechał Michael Jepsern Jensen, który przyjeżdżał co najwyżej drugi, ale poza tym przydarzyły mu się dwie potężne wpadki. Pod koniec meczu odnalazł się Maksym Drabik. Dzięki jego postawie Grudziądz jeszcze mógł myśleć o powalczeniu o bonusa. Jednak i to się nie powiodło. Ekipa Piotra Protasiewicza trzymała dystans w ostatnich biegach, które kończyły się remisami. Formalnie punkt bonusowy żużlowcy z Wrocławia zapewnili sobie jednak dopiero po 14 biegu, wygranym przez Bradyego Kurtza. W ostatnim dodatkową szansę otrzymał powracający po kontuzji Mikkel Andersen, zastępując Artioma Łagutę, ale nie był w stanie powiększyć swojego dorobku punktowego, przegrywając walkę z Drabikiem i Tarasienką.
Ostatecznie Betard Sparta Wrocław skutecznie zrewanżowała się zespołowi z Kujawsko-Pomorskiego. Zrobiła to z nawiązką, wygrywając na domowym torze 51:39.
-Szkoda, bo punkt bonusowy był do wyciągnięcia. Wrocław był mocniejszy i spodziewałem się trudnego meczu. Spotkanie z zastępstwem zawodnika, gdzie Wrocławianie są u siebie mocni. Gospodarze wiedzą jak ,,zamydlić” oczy gościom. Z drugiej strony w mojej drużynie nie wszyscy pojechali na swoim poziomie. Szkoda. Musimy to przełknąć i przygotować się do kolejnego spotkania – powiedział Robert Kościecha, trener Bayersystem GKM Grudziądz.
W zespole gospodarzy szybko po kontuzji do formy powraca Artiom Łaguta, który z każdym kolejnym okrążeniem czuje się lepiej, pomimo ,,otejpowanej” ręki.
-Jestem już czwarty tydzień na rehabilitacji. Spędzam tam po kilka godzin. Co tydzień ta ręka może więcej pracować. Teraz w meczu nie czułem już bólu. Dałem z siebie wszystko w tym spotkaniu – przyznał Łaguta.
Betard Sparta: Artiom Łaguta - 12+1 (3,3,2*,3,1,-), Maciej Janowski - 15+1 (2,3,3,2*,2,3), Bartłomiej Kowalski - 7+2 (1,2*,2*,0,2,0), Daniel Bewley – zz, Brady Kurtz - 13+1 (0,3,3,3,1*,3), Nikodem Mikołajczyk - 1+1 (0,1*,0), Mikkel Andersen - 3+1 (2,0,1*,0), Anders Rowe - ns
Bayersystem GKM: Michael Jepsen Jensen - 8+1 (2,2,0,2*,0,2), Max Fricke - 4+1 (2,1*,1,-), Kacper Szarszewski - 0 (-,-,-,-,-), Maksym Drabik - 10+1 (0,1,1*,3,3,2), Wadim Tarasienko – 8+3 (1*,1,1,3,1*,1*), Kevin Małkiewicz - 8 (3,3,2,0,0), Bastian Pedersen - 1 (0,1,u,0,-), Damian Miller - ns
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz