Dzisiaj swoje 60. urodziny obchodzi Wojciech Załuski, legenda Kolejarza Opole, indywidualny mistrz Polski i drużynowy mistrz Polski, były reprezentant kraju. W polskim żużlu zapisał piękną kartę historii.
[ZT]29894[/ZT]
"Wojtula", "Zaucha" - różnie go nazywano. Kibice w Opolu wiedzieli, że chodzi o Załuskiego. Wychowanek Kolejarza po roku od zdobycia licencji, trafił do pierwszego zespołu. Długo nie trwało, zaskoczył dobrymi wynikami (średnia biegowa powyżej 2 pkt w 1984 roku). Najważniejszy fakt, że dyspozycję utrzymał przez kolejnych 8 lat, utrzymując w lidze skuteczność na poziomie powyżej 2 pkt. Na arenie międzynarodowej ścigał się w finałach światowych w kategorii juniorów w Lonigo i w Kings Lynn.
Załuski w 1989 roku zawojował krajową sceną żużlową. Najpierw wygrał "Złoty Kask", a następnie okazał się bohaterem indywidualnych mistrzostw Polski w Lesznie.
-Przyjechałem do Leszna jako rezerwowy. Zenon Kasprzak był jednak kontuzjowany, choć miał wyjechać do jednego biegu, by żadna rezerwa gospodarzom szyków nie pomieszała. Ale koniec końców zrezygnował. W pierwszym moim biegu prowadził Gollob, wtedy jeszcze zawodnik Wybrzeża Gdańsk, a ja jechałem czwarty. Przewrócił się jednak Damian Łukasik i bieg przerwano. Wtedy z moim mechanikiem Józiem Gorzkowskim zmieniliśmy przełożenie i powtórkę wygrałem. Każdy tytuł smakuje, choć każdy inaczej. Bo przecież wtedy w Lesznie cieszyłem się tylko ja, mój mechanik i pewnie grupka kibiców - wspominał na łamach "Gazety Wrocławskiej" Wojciech Załuski.
Wrocław był pierwszy przystankiem Załuskiego, gdy zdecydował się opuścić macierzysty klub. Sparta nowego właściciela, pozyskała sponsorów i budowała żużlowa potęgę. Projektem sportowym kierował sprowadzony z Bydgoszczy trener Ryszard Nieścieruk. Załuski ocenia czas spędzony w Sparcie, jako bardzo udany. Wychowanek Kolejarza razem z m. in. Tommym Knudsenem, Dariuszem Śledziem, Piotrem Baronem, Zbigniewem Lechem, Waldemarem Szubą trzy razy pod rząd zdobyli drużynowe mistrzostwo Polski.
[ZT]29893[/ZT]
Załuski w 1991 roku w Toruniu zdobył kolejny medal IMP, tym razem srebrny. Łącznie wystąpił w siedmiu finałach IMP. W 1990 roku ścigał się w finale Indywidualnego Pucharu Europy. Rok późnej wystąpił w poznańskim finale Mistrzostw Świata Par. Dwukrotnie w latach 1990 – 1991 był bliski wywalczenia awansu do finału IM Świata. W 1990 roku w Norden zajął ósme miejsce w finale Kontynentalnym, z którego czołowa piątka awansowała do finału światowego. W 1991 roku zajął dwunaste miejsce w półfinale światowym w Abensbergu, awans tym razem wywalczyła ósemka zawodników. „Wojtula” okazał się jedynym Polakiem, który dotarł aż do półfinału.
Po zakończeniu misji w Sparcie, Załuski dwa lata spędził w Wybrzeżu Gdańsk i wrócił do domu, czyli do Kolejarza Opole. Żużlowa karierę zakończył w 2002 roku, czyli dwadzieścia lat temu. Załuski obok Jerzego Szczakiela, Leonarda Raby, Alfreda Siekierki jest ikona opolskiego żużla. "Wojtula" w barwach macierzystego klubu startował przez 14 sezonów, zdobywając na torze ponad 1700 punktów. W 2010 roku zajął drugie miejsce w plebiscycie na najlepszych zawodników 50–lecia żużla w Opolu.
Dzisiaj Załuski świętuje 60. urodziny. Panie Wojtku, zdrowia i pomyślności! STO LAT!
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz