Kończy się cierpliwość w Zielonej Górze. Dotyczy to cierpliwości trenera Grzegorza Walaska, ale i kibiców. W derbach w Gorzowie dobrze pojechała trójka zawodników. Znów zawiodła dwójka liderów. Stal wykorzystała słabości lokalnego rywala i wygrała bardzo pewnie.
[ZT]39830[/ZT]
Dziury i jeszcze raz dziury! Nie, nie dotyczy to bynajmniej toru w Gorzowie, ale składu Falubazu. Przed sezonem nikt by nie pomyślał, że tak zawodzić będzie dwójka liderów zielonogórskiego klubu. Dominik Kubera oraz Leon Madsen są pod formą. Duńczyk w dodatku w 14 biegu ,,skasował” Mitchela McDiarmida, a więc klubowego kolegę, za co został wykluczony. Filigranowy Duńczyk o mały włos, a nie oberwałby po tym zdarzeniu od Grzegorza Walaska, który wyszedł na tor z rozłożonymi rękoma i w nerwach chciał pokazać swojemu zawodnikowi, co o tym sądzi. Na szczęście nie trafił w kask zawodnika, a widać było, że taki miał zamiar. To pokazuje tylko jak nerwowa jest w tej chwili sytuacja wewnątrz drużyny. Nie ma wyników, więc nie ma atmosfery, która zgęstniała jak stara farba.
-Jestem spokojny, ale sytuacja, że jechali na 3:3, co prawda było po meczu, ale można było myśleć o dobrym wyniku u siebie. Co nim kierowało? Nabranie prędkości może bym jeszcze jakoś zrozumiał, ale to też trzeba wiedzieć kogo się ma po prawej stronie i jak daleko można się wysunąć - mówił po meczu Walasek, który wspominał nawet coś na temat zmian w zespole, mając na myśli Madsena, tłumaczącego się znów problemami zdrowotnymi i zatruciem pokarmowym.
Na początku Falubaz jednak się stawiał. Wyrównał stan meczu na 12:12 i wydawało się, że tak może być do końca. Jeszcze po ósmym biegu gospodarze mieli tylko 4 punkty więcej po zwycięstwie 4:2 pary: Lebiediew-Madsen, ale 9 i 11 wyścig rozwiał chyba nadzieje gości. Ci co prawda jeszcze w 12 biegu odgryźli się podwójnym sukcesem pary: Pawlicki-McDiarmid, ale przed biegami nominowanymi zespół z grodu Bachusa mogły uratować tylko dwa dublety. To się jednak nie wydarzyło. Stal ,,zbiła” gości w dwóch ostatnich biegach 9:3 i wygrała cały mecz 52:38. W perspektywie rewanżu przy W69 ma więc wszystko w swoich rękach.
Gorzowianie po raz kolejny pokazali, że przed sezonem byli niedoszacowani. Poza liderami, czyli: Thomsenem i Holderem ponad plan jadą: Bednar i Pollestad, punkty dorzucają Przedpełski i Paluch, co czyni ten zespół nieobliczalnym, zdolnym do niespodzianek.
Trafiliśmy od razu z ustawieniami. Cieszę się, że tak dobrze rozpocząłem te zawody – mówił Adam Bednar. Zawodnik Stali jest na pewno jedną z wartosci dodanych w ekipie trenera Piotra Palucha i pomimo że druga część zawodów w jego wykonaniu była słabsza, to jego punkty w tym meczu wiele ważyły.
Gezet Stal: Jack Holder - 12+1 (3,3,2*,3,1), Oskar Chatłas - ns (-,-,-,-), Paweł Przedpełski - 5+1 (1,0,2,0,2*), Marcel Szymko - ns (-,-,-,-,-), Anders Thomsen - 11 (0,3,2,3,3), Adam Bednar - 8+1 (3,3,2*,0,0), Oskar Paluch - 5 (w,0,1,3,1), Mathias Pollestad - 11+2 (2,3,1*,2*,3)
Stelmet Falubaz: Dominik Kubera - 1 (0,0,1,-), Michał Curzytek - 3 (1,2,0,-,-), Andrzej Lebiediew - 9+1 (2,2,3,1,1*,0), Leon Madsen - 4+1 (2,1*,1,0,w), Przemysław Pawlicki - 14 (3,1,3,3,2,2), Mitchell McDiarmid - 5+2 (1,1*,0,2*,1), Oskar Hurysz - 2 (2,0,-), Bartosz Rudolf - ns
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz