Z 90-minutowym opóźnieniem rozpoczął się piątkowy mecz PGE Ekstraligi w Grudziądzu. Wszystko przez aurę i chroniącą tor przed opadami plandekę. Faworytem starcia Gołębi z Lwami byli gospodarze, co potwierdzili na torze, choć do połowy postawa przyjezdnych zaskakiwała.
[ZT]39833[/ZT]
Tor zabezpieczony plandeką musiał mieć wpływ na gospodarzy, którzy w pierwszej części spotkania chyba nie do końca czuli prędkość w swoich motocyklach. Próbował to wykorzystać Włókniarz, który miał w swoich szeregach dwóch zawodników, którzy niegdyś ścigali się dla drużyny z Grudziądza. Jednak ani Jakub Miśkowiak, ani Jaimon Lidsey nie zrobili dla gości wystarczająco dużo, by myśleć o dobrym wyniku drużyny. Obaj częściej zawodzili, aniżeli zachwycali. Lidsey przebudził się na jeden bieg. Występ Miśkowiaka był jeszcze słabszy. W trzecim biegu wszystkich zaskoczył Sebastian Szostak, który znalazł prędkość po zewnętrznej i przemknął obok zaskoczonych Fricke'a i Tarasienki. Zawodnik Włókniarza mocno kontrował motocykl w łukach, ale mimo to dowiózł trzy punkty. W tym momencie było tylko 10:8 dla GKM. W kolejnym doszło do niebezpicznego upadku. Karczewski wjechał w I łuku w Małkiewicza. Obaj upadli, na szczęście bez konsekwencji zdrowotnych. Junior gości został wykluczony, choć potem nie do końca zgadzał się z sędzią, sugerując, że po kontrze swojego rywala nie mógł już uniknąć uderzenia. W powtórce gospodarze mieli niby ułatwione zadanie, ale zaskoczył ich z kolei Hansen, co sprawiło, że przewaga miejscowych wcale się nie powiększyła i nadal była minimalna. Gospodarze powoli jednak zaczęli budować swoją przewagę. Stało się tak po dwóch zwycięstwach 4:2 w 5 i 6 biegu, po których Gołębie odskoczyły na 6 ,,oczek”.
Włókniarz w pierwszej części był chwalony przez trenera Mariusza Staszewskiego. Z parkingu można było słyszeć jego słowa podczas narady, że wreszcie Włókniarz jedzie jak drużyna. To jednak co dobre dla Lwów skończyło się po połowie spotkania. Biegi 9-13 zakończyły się zwycięstwami GKM, który wskoczył na swój poziom i przed biegami nominowanymi zrobiło się momentalnie (50:28). Dwóch ostatnich wyścigów goście jednak nie przegrali, bo stawkę nieoczekiwanie zamykali odpowiednio: Tarasienko i Jensen. Nie przeszkodziło to jednak faworytowi meczu wygrać pewnie 56:34, ale o tak okazałym zwycięstwie zadecydowała dopiero druga część meczu.
Bayersystem GKM: Michael Jepsen Jensen 8+1 (3, 2, 2*, 1, 0), Damian Miller NS (-, -, -, -), Maksym Drabik 9+2 (1, 1, 2*, 2*, 3), Max Fricke 13+1 (1*, 3, 3, 3, 3), Wadim Tarasienko 8 (2, 1, 2, 3, 0), Bastian Pedersen 8+2 (3, 2, 1*, 1*, 1), Kevin Małkiewicz 10 (d, 1, 3, 3, 3), Jan Przanowski - NS
Krono-Plast Włókniarz: Rohan Tungate 7 (2, 2, 1, d, 2), Sebastian Szostak 3 (3, 0, 0, 0), Jakub Miśkowiak 2 (0, 2, 0, 0), Mads Hansen 11+1 (3, 0, 3, 2, 2, 1*), Jaimon Lidsey 6+1 (0, 3, w, 2, 1*), Franciszek Karczewski 3 (2, w, 1), Szymon Ludwiczak 2 (1, 0, 1), Alan Ciurzyński - NS
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz