Bayersystem GKM Grudziądz idzie jak burza. Właśnie umocnił się na szczycie tabeli PGE Ekstraligi. Gołębie nie dały większych szans mającemu duże kadrowe problemy Stelmet Falubazowi Zielona Góra.
[ZT]40073[/ZT]
Dla grudziądzkiego klubu obecny sezon zaczyna mieć wymiar historyczny. GKM od lat uchodził za zespół, który przede wszystkim walczył o utrzymanie w elicie, a sam awans do fazy play-off traktowany był jako duży sukces. Tymczasem w tegorocznych rozgrywkach drużyna prowadzona przez Roberta Kościechę nie tylko zadomowiła się w czołówce, ale przewodzi ligowej stawce. Nigdy wcześniej na tak zaawansowanym etapie sezonu grudziądzanie nie byli liderem PGE Ekstraligi. Coraz częściej pojawiają się więc pytania, czy nie oglądamy właśnie najlepszego sezonu GKM-u w historii startów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.
Gołębie były zdecydowanym faworytem rewanżu na stadionie przy Hallera. Goście jednak dość ambitnie początkowo się trzymali i sprawiali niezłe wrażenie. Wynik gościom trzymali Przemysław Pawlicki oraz Leon Madsen. Inna sprawa, że przyjezdni korzystali też z pecha grudziądzan, bo bardzo źle mecz rozpoczął Max Fricke, notując defekt na starcie, a następnie wykluczenie po drugim ostrzeżeniu. Po pięciu wyścigach było zaledwie 16:14. Jeszcze po 11 biegach zespół z Ziemi Lubuskiej tracił tylko osiem „oczek”, ale już końcówka spotkania rozwiała wszelkie wątpliwości, kto jest lepszy. W czterech ostatnich biegach zespół trenera Roberta Kościechy aż trzy razy notował podwójne zwycięstwa i w ostatecznym rozrachunku wygrał również w rewanżu bardzo pewnie 54:36. Gospodarze po raz kolejny pokazali, że ich największą siłą jest wyrównany skład. Nawet pojedyncze wpadki wspomnianego Fricke’a czy Drabika nie miały większego wpływu na losy spotkania. Punkty zdobywała praktycznie cała drużyna, a każdy z seniorów dołożył swoją cegiełkę do końcowego sukcesu.
Skład gości z kolei był zbyt dziurawy, by nawiązać wyrównaną walkę. Na wysokości zadania stanęła tak naprawdę wspomniana na wstępie dwójka zawodników. Okrutnie męczył się Andrzej Lebiediew, który przez cały mecz szukał prędkości, której ostatecznie nie znalazł. Od zawodnika będącego stałym uczestnikiem Grand Prix można oczekiwać nieco więcej niż sześć punktów w sześciu startach.
Sporo wyścigów dostała młodzież, która bardzo się starała, a zdobyte punkty nie do końca oddają jej zaangażowanie w to spotkanie. Jest jednak szansa, że zdobytym doświadczeniem odpłaci się w kolejnych meczach, bo potencjał wśród młodych zawodników Falubazu jest widoczny.
Bayersystem GKM: Michael Jepsen Jensen – 12 (1,3,3,2,3), Damian Miller – ns (-,-,-,-), Maksym Drabik – 7+1 (0,2,0,3,2*), Max Fricke – 7+1 (d,w,3,1*,3), Wadim Tarasienko – 11+2 (3,1*,3,2,2*), Bastian Pedersen – 7+2 (3,2*,2*,0,0), Kevin Małkiewicz – 10+2 (2*,3,2,1,2*), Beau Bailey – ns.
Stelmet Falubaz Zielona Góra: Leon Madsen – 11+2 (2*,3,1*,2,3,-), Michał Curzytek – 0 (t,-,-,-), Przemysław Pawlicki – 12 (3,3,2,1,3,-), Bartosz Rudolf – ns (-,-,-,-,-), Andrzej Lebiediew – 6 (1,1,2,0,1,1), William Cairns – 2+1 (0,1,0,0,1*,0), Oskar Hurysz – 3 (1,2,0,w), Mitchell McDiarmid – 2 (0,1,0,1).
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz