Piotr Pawlicki, Maciej Janowski, Maksym Drabik i Przemysław Pawlicki wylecieli z kadry narodowej. Tak zdecydował selekcjoner Marek Cieślak. Główna Komisja Sportu Żużlowego prawdopodobnie poprze trenera i zrezygnuje z usług “wielkiej czwórki”.

Poszło o zwolnienia lekarskie, które zawodnicy przysłali przed finałem Złotego Kasku i meczem Polska – Reszta Świata. Czarę goryczy przelały brak kontaktu z chorymi zawodnikami (nie odbierali telefonu od Cieślaka) i zdjęcia, które zamieścił na swoim instagramie Maciej Janowski. Żużlowiec Betardu Sparty Wrocław bawił się na ivencie jednego ze swoich sponsorów.
– Próbowałem się z nimi skontaktować, ale był głuchy telefon – bezradnie rozkłada ręce Marek Cieślak. – Dzień przed meczem wpływają zwolnienia lekarskie. Nie zamierzam dyskutować o ich zasadności. Taka sytuacja stawia w złym świetle naszą dyscyplinę sportu.

Cieślak powiedział, że cała czwórka zawodników już nie pojedzie w jego reprezentacji, którą poprowadzi jeszcze przez rok. Nikt głośno nie mówi o sprawie, ale problem w reprezentacji wystrzelił podczas odwołanych zawodów o Złoty Kask w Pile. Żużlowcy odmówili startu, wskazując na błędy organizatora. Na czele buntu mieli stać Piotr Pawlicki i Janowski. Władze GKSŻ pominęły ich przy nominacjach do udziału w eliminacjach indywidualnych mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Nieobecność żużlowców na meczu Polska – Reszta Świata w Rybniku prawdopodobnie stanowi kolejny etap sporu.

Po co ta cała zabawa w ciuciubabkę? Jeśli zawodnicy nie chcą współpracować z selekcjonerem powinni o tym poinformować, a nie zasłaniać się zwolnieniami lekarskimi. Jeśli byli chorzy, to sprawę należy, jak najszybciej wyjaśnić i rola w tym Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Jeśli Janowskiemu i Pawlickiemu nie po drodze z Cieślakiem, to muszą to sobie powiedzieć wprost. Na dziś mamy sytuację: czterech banitów poza kadrą i wkurzony na nich i całą sytuację selekcjoner.