More
    Strona głównaAktualnościSamo nazwisko to za mało. Brak startów, brak prędkości, brak... wszystkiego

    Samo nazwisko to za mało. Brak startów, brak prędkości, brak… wszystkiego

    -

    „Skorpiony” dajcie sobie spokój z Chrisem „Bomberem” Harrisem – tego typu opinie krążyły wśród kibiców obecnych na stadionie na meczu SpecHouse PSŻ PoznańOptibet Lokomotiv Daugavpils (53:37). Brytyjczyk jest cieniem zawodnika sprzed lat i nawet w 2.lidze ma problemy ze zdobywaniem punktów. Dotychczas wystąpił w dwóch meczach, wygrywając jeden bieg.

    O ile Rune Holta zalicza lepsze i gorsze występy i warto mu dać szansę, gdyż przywozi punkty, to popularny „Bomber” przyjeżdża na mecze do Polski, jakby wcale nie zależało mu na wyniku. Takie wyciągamy wnioski na przykładzie nie tylko ostatniego meczu rozegranego na poznańskim Golęcinie, ale także wcześniej w meczu derbowym w Rawiczu.

    Czytaj więcej  Mama żużlowca uwijała się z narzędziami w parkingu [GALERIA]

    Anglik nie ma startów, nie ma prędkości na dystansie, nie ma nic. Robi dobra minę do złej gry. Poznański tor wymaga od zawodnika mocy w silniku i prędkości, a sprzęt Harrisa ledwo dyszy. Harris nawet jeśli rozepchnął się na pierwszym wirażu i wyjechał z niego na punktowanej pozycji, to przeciwnik szybko go dogonił. Stranieri poznańskich „Skorpionów” jest poza trzydziestką najlepiej punktujących zawodników w 2 lidze.

    Chris Bomber Harris
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Dzisiaj Chris Bomber Harris to cień zawodnika sprzed lat

    Czy w tej sytuacji warto powoływać Harrisa na kolejne mecze PSŻ? Głośne nazwisko, które kilka lat temu coś znaczyło nawet w Speedway Grand Prix, rozczarowuje na polskich torach. I to nawet w 2. lidze ma kłopoty z wygrywaniem biegów. W meczu z Lokomotivem zdobył 5 punktów, czyli podobnie jak młodziutki Olivier Buszkiewicz (4+1 pkt). Harris miał być gwiazdą 2.ligi. Niestety, zawodzi.

    Czytaj więcej  Zabrakło dla niego miejsca, a on jedzie sezon życia... U konkurencji

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Jeśli Anglikowi wydaje się, że przyjeżdża do Polski odcinać kupony, bo kiedyś był dobrym żużlowcem, to jest w błędzie. Mamy nadzieję, że podobnie myślą władze poznańskiego drugoligowca i przynajmniej z nim po męsku porozmawiają.

    Jeśli zawodnik przylatuje z Anglii i zarabia niemałe pieniądze, to powinien wykazać się większym zaangażowaniem.

    W przeciwnym razie, warto postawić na młodych. Francis Gusts i Jonas Saifert-Salk dają przykład jak traktować obowiązki, gdy polski pracodawcą dał im szansę. Ktoś w Polsce ich wcześniej znał?

    Reklama

    Młodziutki Gusts jest najlepszym zawodnikiem 2.ligi. Panie Harris, ma pan w Poznaniu dobre wzorce. Na naukę nigdy nie jest za późno. Wstyd, żeby były uczestnik SGP ….Może warto uderzyć się w piersi i jeśli dostanie pan jeszcze jedną szansę startu, to proponujemy spróbować się zrehabilitować.

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Francis Gusts nie boi się powtórki blamażu, a Andrzej Lebedevs marzy...

    FIM ogłosiło niedawno listę miast - gospodarzy cyklu Speedway Grand Prix. Siódmą rundę cyklu zorganizują Łotysze na stadionie w Rydze. Pytamy Andrzeja Lebedevsa i...