More
    Strona głównaAktualnościW polskim szpitalu miał uszkodzony łokieć, a w duńskim nie

    W polskim szpitalu miał uszkodzony łokieć, a w duńskim nie

    -

    Jeden wypadek, jeden pacjent i dwie różne diagnozy lekarskie – jak to? Mocno był zaskoczony Jonas Seifert-Salk, gdy w Danii po badaniach w szpitalu okazało się, że jego łokieć jest w najlepszym porządku.

    Duńscy lekarze zdjęli mu więc opatrunek założony w szpitalu w Rawiczu i zalecili leczenie i rehabilitację, ale tylko kontuzjowanego nadgarstka.

    Czytaj więcej  Wypadki na torze i przepychanki w parkingu. Działo się!

    Duńczyk zaliczył wypadek na rawickim torze w sobotnie popołudnie podczas półfinałowego starcia play off 2.ligi, w którym mierzyły się drużyny z Rawicza i Poznania. Do wypadku doszło w trzecim biegu na pierwszym wirażu. Po nim Duńczyk wrócił do parku maszyn o własnych siłach, ale dokuczliwy ból sprawił, że poprosił lekarzy o pomoc. W szpitalu okazało się, że uszkodził łokieć i nadgarstek.

    Seifert Salk
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Jonas Seifert-Salk odetchnął z ulgą: łokieć cały

    Żużlowiec SpecHouse PSŻ Poznań w sobotę wrócił do domu i następnego dnia przeszedł badania w Danii.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    „Świetne wieści prosto z Danii❗ Seifert-Salk przeszedł wieczorem w Danii badania, z których wynika, iż łokieć jest nienaruszony❗ Duńczyk przy rehabilitacji może skupić się wyłącznie na nadgarstku, to powinno skrócić okresie konwalescencji👍 Szybkiego powrotu do zdrowia Jonas” – przekazał poznański PSŻ w swoich mediach społecznościowych.

    Reklama

    O wyniku badań poinformował również Seifert-Salk. Żużlowiec nie ukrywał zaskoczenia, ciesząc się, że uchronił łokieć. Lekarze zajmą się tylko jego kontuzjowanym nadgarstkiem. Wciąż jednak nie wiadomo, kiedy Seifert-Salk wróci na tor. W Poznaniu maja nadzieje, że jeszcze w tym sezonie pomoże drużynie w walce o awans do eWinner 1.ligi.

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    „Umarł król, niech żyje król”? ROW Rybnik nie martwi się odejściami...

    Prezes Krzysztof Mrozek z ROW Rybnik wcale nie zmartwił się odejściem Andreasa Lyagera. Duńczyk wstępnie porozumiał się z klubem z ulicy Gliwickiej, ale po...