– Mam chyba podobnie jak większość kolegów, którzy ścigali się na żużlu w tym samym okresie i nowych twarzy nie odkryję. Nikogo nie zaskoczę, gdy w swojej drużynie marzeń umieszczę: Pera Jonssona, Hansa Nielsena i Tony’ego Rickardssona. – mówi Jimmy Nilsen, szwedzki internacjonał, który był wicemistrzem indywidualnych mistrzostw świata, wicemistrzem drużynowych mistrzostw świata i wicemistrzem świata w jeździe parami. Świętował drużynowe mistrzostwo Polski. Prawie dekadę cieszył swoją jazdą kibiców w polskiej lidze.

Tomasz Gollob


– Tomasz Gollob był jeden i niepowtarzalny. Do historii przeszedł wyścig z jego udziałem na stadionie we Wrocławiu podczas turnieju Grand Prix, jak minął rywali „po płocie”, kontrując do wewnętrznej na ostatnim wirażu. Nie wiem, czy pamiętacie, ale w tym wyścigu to właśnie mnie objechał. Gdy oglądałem powtórki, biłem mu brawo. Wydawało się, że dokonał niemożliwego, taką miałem przewagę. Niestety, nie tak miała zakończyć się jego żużlowa kariera. Tomaszowi życzę powrotu do zdrowia.

Per Jonsson


Z Perem przeżyłem wiele wspaniałych chwil, gdy jeździliśmy w reprezentacji kraju. Razem startowaliśmy w mistrzostwach świata w jeździe parami. W 1989 roku w Lesznie stanęliśmy na podium. Pamiętam stadion wypełniony do ostatniego miejsca, tysiące kibiców, coś niesamowitego. On był znakomitym zawodnikiem. Na torze rozumieliśmy się bez słów. Został mistrzem świata w Bradford. Ja wtedy zająłem 5. miejsce. Chyba że coś się zmieniło, bo Moranowi po turnieju odebrano srebrny medal (śmiech).

Tony Rickardsson


– Per i Tony obok Fundina zapisali największe sukcesy w szwedzkim żużlu. Ja tylko dołożyłem małą cegiełkę. Rickardsson ma charakter do sportu, mentalność zwycięzcy. Potrafił przekuć pracę na treningach i w warsztacie na medale. Za to właśnie go cenię. Wielki sportowiec. Jak się okazało, wiedział, kiedy zejść ze sceny. Niektórzy mu odradzali decyzji i namawiali, by został. On wiedział, co robi.

Erik Gundersen (lub Hans Nielsen)


– Oglądałem Erika i go podziwiałem. Miał coś w sobie. Podobała mi się jego technika jazdy. Perfekcjonista w każdym calu – sprzęt, umiejętności, przygotowanie do meczu, mentalność. Dzięki takim ludziom jak on Dania zbudowała swoją potęgę, żużlową siłę w tamtym okresie. Odjechali rywalom, chociaż wszyscy starali się ich dogonić.

Henka Gustafsson


– Pamiętacie „Henkę”? Chłopak z talentem, charyzma i świetna technika jazdy. Może zabrakło szczęścia, może czegoś innego, by został mistrzem świata. On potrzebował jednego spektakularnego sukcesu, by wskoczyć na mistrzowski level. Mimo że przez całą karierę był topowym żużlowcem. Kibice lubili go za styl, waleczność itd.

Greg Hancock


– Żeby nie było, że tylko Gollob i Skandynawia. Miałbym jeszcze z tuzin kandydatów, świetnych zawodników. Stworzyłbym dwie, może nawet trzy drużyny marzeń. Na wyróżnienie zasługuje wielu świetnych zawodników – Amerykanie, Anglicy, Australijczycy i wielu innych. Przykład – Greg Hancock. Za życzliwość, za sportową długowieczność, za dokonania i podejście do życia.

Chris Louis

– Wiedziałem, że jak skończy karierę, pozostanie przy speedwayu. Zawsze miał głowę na karku. Poukładany, miał plan na swoją karierę i na życie. Chłopak z żużlowej rodziny. Znamy się wiele lat. Mając go w drużynie nie trzeba martwić się o wynik, a do tego jeszcze doradzi jak menedżer i dobry kolega.