Strona główna Aktualności Jakub Miśkowiak: Ten tytuł jeszcze o niczym nie świadczy

Jakub Miśkowiak: Ten tytuł jeszcze o niczym nie świadczy

-

Rozmowa z Jakubem Miśkowiakiem – zawodnikiem Eltrox Włókniarza Częstochowa, Mistrzem Świata Juniorów 2021.

Chyba nie ma wątpliwości, że to najlepszy sezon w karierze. Jesteś mistrzem nad mistrze.

Dokładnie tak. Myślę, że jest to bardzo dobry sezon w moim wykonaniu. Jestem z siebie zadowolony, bo w sumie wszystkie najważniejsze zawody indywidualne wygrałem. Najpierw mistrzostwo Polski juniorów, później mistrzostwo świata. Jestem mega zadowolony i bardzo mnie to cieszy.

Nie każdy mistrz świata juniorów zostawał wielkim zawodnikiem. Owszem, Emil Sajfutdinow, Andreas Jonsson, czy Jason Crump. podbili świat. Ale był też Dawid Kujawa, czy Karol Ząbik.

(fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda)

To jest prawda i mam tego świadomość. Zdaję sobie z tego sprawę, że tytuł mistrza świata juniorów o niczym jeszcze nie świadczy, bo chwila rozprężenia i cały ten wysiłek może się rozmyć. A ja chciałbym być w przyszłości bardzo dobrym zawodnikiem. Wiem, że muszę pracować, być na bieżąco z przełożeniami, z nowinkami technicznymi, z silnikami i być jak najlepszym, bo za chwilę przecież czeka mnie przejście do seniorów.

Czytaj więcej  Jest złamany obojczyk, ale...

Siedemnaście lat temu Robert Miśkowiak był mistrzem świata juniorów. Wujek opowiada czasem o tym sukcesie, czy to był start jakich wiele?

Opowiada! Gadaliśmy o tych zawodach. Zresztą oglądałem nawet te zawody, bo mamy na płycie. Na pewno wyglądało to trochę inaczej niż w tym roku, bo był pełen stadion ludzi we Wrocławiu. Trochę inna atmosfera i też bardzo silni zawodnicy. Bo przecież tam jechał Matej Zagar, Kenneth Bjerre, Antonio Lindbaeck, czy Fredrik Lindgren. Dziś to zawodnicy startujący w cyklu Grand Prix i z czołówki światowej. Ten finał, który wygrał wujek był na pewno bardzo dobrze obsadzony.

Były jakieś wątpliwości i rozterki, czy zostać w Częstochowie na kolejny sezon?

Reklama

Nie było żadnych. Ja od początku chciałem zostać w Częstochowie i zawsze to mówię. Świetni ludzie, świetnie się to czuję i mogę się skupić wyłącznie na ściganiu. Wszystko mi pasuje we Włókniarzu. Jeżeli jest dobrze, to nie ma co szukać szczęścia gdzie indziej. A ja w Częstochowie na nic nie narzekam. . Były jakieś telefony i zapytania o moje plany. Ale razem z wujkiem, absolutnie z żadnym innym klubem nie podejmowaliśmy nawet rozmów. Nie ma sensu komuś opowiadać głupot, bo od początku chciałem zostać w Częstochowie i na tym klubie się skupiam. Także, żadnych konkretów, ustaleń i negocjacji z nikim nie było.

Reklama

Must Read

Mark Karion. Jedna osoba go odmieniła

W cyklu Biografie zawodnikówMark Karion urodził się 5 kwietnia 2000 roku. Podobnie jak wielu rosyjskich zawodników przygodę z motocyklami rozpoczął od motocrossu. Również jego...