Strona głównaAktualnościKacper Pludra dla MŻ: „W Grudziądzu czuję się jak w domu. W...

Kacper Pludra dla MŻ: „W Grudziądzu czuję się jak w domu. W Lesznie nie byłem potrzebny”

-

Rozmowa z Kacprem Pludrą – nowym zawodnikiem ZOOleszcz GKM Grudziądz

Odejście z Leszna stało się faktem. Jak przywitali cię na obozie, koledzy z GKM Grudziądz?

(fot. Magazyn Żużel)

Ja tu się czuje jak w domu, bo przecież prawie połowa składu to jest z Leszna. Jest Krzysiu Kasprzak, jest Przemek Pawlicki i teraz jeszcze ja. Ale i tak jak trener Ślączka przyszedł, żeby mnie przedstawić innym chłopakom, przyszliśmy na śniadanie, to byłem troszkę zmieszany (śmiech). Jak zobaczyłem na pierwszym froncie Nicki Pedersena, to sam nie wiedziałem jak się zachować.

I jak poszło?

Nicki jako pierwszy mnie przywitał. Mówi „welcome”, podszedł i przybił „piątkę”. I za chwilę zrobiło się już wesoło i normalnie. Bardzo fajnie chłopaki mnie przyjęli i czuję się już częścią drużyny z Grudziądza. Razem trenujemy, o wszystkim rozmawiamy i nie czuję się, żebym tu był jakiś obcy.

Czytaj więcej  Na „Smoczyku” bez marginesu na błąd

A czułeś się potrzebny w Lesznie?

Jak widać, chyba nie. Klub powiedział mi, że chce stawiać na młodszych chłopaków i mogę sobie szukać klubu i rozmawiać z innymi. Tak to wyglądało, choć przez chwilę decyzja się zmieniła i powiedzieli, że może jednak będę potrzebny w Lesznie. Ale ostatecznie jestem w Grudziądzu. Myślę, że wybrałem dobrze, bo GKM to jest dobry klub i coraz więcej, coraz lepszych zawodników chce tu jeździć. Ja się naprawdę cieszę, że tu trafiłem. Nawet Nicki Pedersen, który miał oferty z innych klubów, podpisał kontrakt w Grudziądzu i to na dwa lata. Ja też związałem się dwuletnią umową i myślę, że nie ma się czego obawiać.

Reklama

Na obozie z nowym zespołem już byłeś. Teraz przygotowania indywidualne?

Wcześniej trenowałem jeszcze z Unią Leszno. Po trzy razy w tygodniu i do tego jeszcze trzy razy trenowałem indywidualnie. Teraz myślę, że proporcje się odwrócą i więcej będzie tych treningów indywidualnych. Ważne, że nie jestem już w zawieszeniu, bo miałem świadomość, że w Lesznie raczej nie będę jeździł. To była tylko kwestia czasu, kiedy odejdę i kiedy kluby dojdą do porozumienia. Doczekałem się i jestem bardzo zadowolony. Propozycje z innych klubów też były, ale Grudziądz to mój świadomy i przemyślany wybór.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....