Strona główna Aktualności Piotr Protasiewicz i jego rekord

Piotr Protasiewicz i jego rekord

-

Piotr Protasiewicz miał wyjątkową okazję do świętowania. Kapitan zielonogórskiego Falubazy w meczu z Fogo Unią Leszno zaliczył swój 512 ligowy mecz w karierze. Jest to rekord w polskiej lidze. Dotychczasowy najlepszy wynik należał do Tomasza Golloba i wynosił 511 spotkań.

Reklama

“Pepe” debiutował na polskich torach 28 lat temu. Wtedy jeszcze jako młody zawodnik Falubazu dostał szansę w wyjazdowym meczu w Częstchowie.

– Zostałem powołany do składu, gdyż ktoś miał kontuzję, ktoś nie mógł pojechać. Byl rok po zdaniu licencji. Dopiero zaczynałem i nawet za dużo nie pamiętam z tego meczu. Zdobyłem chyba dwa punkty, ale przywiozłem je na trupach, gdyż były jakieś defekty czy upadki i nikt za mną do mety nie przyjechał – wspomina rekordzista z Zielonej Góry.

Piotr Protasiewicz
“Pepe” debiutował na polskich torach 28 lat temu (fot. Magazyn Żużel/Mariusz Cwojda)

Protasiewicz zaczynał karierę w grodzie Bachusa i następnie wyjechał do Wrocławia. W Sparcie spędził dwa sezon. Później był jeszcze zawodnikiem bydgoskiej Polonii, z któraa zdobywał tytuły mistrzowskie oraz toruńskiego Apatora.

W towarzystwie fanów

Dwa ostatnie sezony w Falubazie miał mniej udane, bo średnie biegowe na poziomie 1,5 pkt, to zdecydowanie za mało jak na ambicje Protasiewicza, zielonogórskich kibiców i sterników klubu. We wtorkowym meczu na stadionie im. A. Smoczyka rekordzista Protasiewicz jeździł z numerem startowym 512. W meczu przeciwko mistrzowi Polski wywalczył 7 punktów.

Gdy fani obecni na Smoku stanęli obok siebie, wszystko było jasne – “PEPE”.

– Chylę czoła przed drużyną leszczyńską, która wygrała zasłużenie. Po takim mocnym początku z naszej strony później pogubiliśmy ustawienia. Końcówka była zdecydowanie po stronie gospodarzy. Ja również nie ustrzegłem się błędów. Bardzo mocno żonglowałem motocyklami i ustawieniami. Troszeczkę wychodzi jazda tylko na jednym torze jeżeli chodzi o treningi i testowanie sprzętu. Mamy taki sezon, jaki mamy i musimy się przystosować, odnaleźć w nowej rzeczywistości – podsumował Protasiewicz.

Na trybunach byli fani rekordzisty. Czworo fanów talentu Protasiewicza w białych koszulkach przygotowało mu niespodziankę. Gdy stanęli obok siebie było wiadomo – “PEPE”.

Więcej o karierze Protasiewicza i jego ligowym rekordzie przeczytacie w tym tygodniu w “Magazynie Żużel”. Już dzisiaj możecie się zapisać do naszego bezpłatnego newslettera TUTAJ

Reklama


Must Read

Jason Doyle dojechał i zaczęli zgrupowanie

Zamiast Hiszpanii jest kurort wypoczynkowy w Boszkowie koło Leszna. Tam właśnie drużynowy mistrz Polski zorganizował swoją bazę na krótki integracyjno-treningowy rekonesans w ramach przygotowań...