Peter Kildemand, mistrz świata juniorów z 2010, wraca po siedmiu latach na stadion przy Hetmańskiej 69 w Rzeszowie. Jak sam nie ukrywa, wybór Rzeszowa padł nie przypadkowo. Kildemand bardzo dobrze wspomina sezon 2017, mimo niezbyt dobrego wyniku sportowego drużyny. Duńczyk przez ostatnie lata zmagał się z kontuzjami, które, jak przyznaje, nie pozwalały mu jeździć na swoim poziomie.
Jesteś niestety jednym z tych nieszczęśliwców, którego mocno trzymały się ostatnio kontuzje. Udało Ci się już z nimi uporać?
Peter Kildemand: No tak jak powiedziałeś, ostatnie lata spędziłem na walce z kontuzjami. Nie byłem za bardzo w stanie ich w pełni wyleczyć. Dopiero teraz po jakichś dwóch latach, w końcu czuję się dobrze. Jestem zawodnikiem, który lubi ciężko pracować i ćwiczyć, ile tylko się da. Ale przez te parę ostatnich lat było to mocno utrudnione.
(fot. Magazyn Żużel /Mateusz Lupa) Peter Kildemand (po prawej) liczy, że w Rzeszowie się odrodzi
Skoro już wszystko zaczyna wyglądać lepiej, to czy masz w planach starty poza Polską?
Peter Kildemand: Polska i Dania na pewno. Będę się w stu procentach skupiał na tych dwóch ligach. Nie chcę zbytnio szaleć dopóki nie odbuduję się jako zawodnik, fizycznie i jak wspomniałem wcześniej - mentalnie. To dla mnie bardzo ważne. Gdy będę sobie dobrze radził i wszystko będzie szło po mojej myśli, to na pewno pomyślę o startach w innych ligach.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu magazynzuzel.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz