More
    Strona głównaAktualnościPrzyłączamy się do życzeń, nie kryjemy niepokoju

    Przyłączamy się do życzeń, nie kryjemy niepokoju

    -

    Sto lat kapitanie! – życzenia Piotrowi Pawlickiemu złożyła Fogo Unia Leszno. My przyłączamy się do życzeń. Ale też nie ukrywamy, że z coraz większym niepokojem obserwujemy rozwój jego kariery.

    Może nie wypada w urodziny, ale jak nie teraz to kiedy. Jedno nas niepokoi. Piotr Pawlicki miał być gwiazdą światowego żużla, a nie tylko lokalnego podwórka. Niestety, w ostatnich kilku sezonach z żużlowej nadziei w wymiarze międzynarodowym stał się ligowym rzemieślnikiem (w tym roku nie ma go w pierwszej dwudziestce najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi). I nic nie wskazuje, że to się zmieni w następnym sezonie. A przecież Pawlicki jako dzieciak, zdaniem fachowców, zapowiadał się na lepszego zawodnika niż Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Maciej Janowski. Cała trójka startuje w SGP, Zmarzlik dwa razy został mistrzem świata.

     

    Wydawało się, że Pawlicki mając przy swoim boku tatę i przede wszystkim jego duże doświadczenie w sporcie żużlowym, ma wszystko. „Piter” otarł się o Speedway Grand Prix, wygrywał z Unią drużynowe mistrzostwa Polski i na leszczyńskim „Smoku” sięgnął po tytuł indywidualnego mistrza Polski. I na tym jego lista sukcesów się kończy. Chimeryczny, nieobliczalny, potrafi błysnąć. Jak mu szło, to dobry wynik wspierał odpowiednim show. Tak było, gdy Unia zdobywała drużynowe mistrzostwo Polski. Pawlicki na fecie z kibicami chwytał za mikrofon i bawił publiczność.

    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) Piotr Pawlicki potrafi zrobić show, porwać kibiców

    Dzisiaj Piotr Pawlicki obniżył loty i stał się zawodnikiem przeciętnym, chociaż ma przebłyski i zadatki, których w tym roku nie potrafił jednak wykorzystać. Osoby z jego otoczenia, nie mówią tego głośno, ale przebąkują, że problem siedzi w głowie zawodnika. Nikt mu nie odbiera talentu, ale wiele do życzenia pozostawia organizacja. Niektórzy mówią wprost: Organizacja Piotra leży na łopatkach. Na zasadzie: „jakoś to będzie”.

    Pawlicki w tym roku przez cały żużlowy sezon borykał się z problemami sprzętowymi. I nie wyszedł z kryzysu. Wyobrażacie sobie Bartosza Zmarzlika czy Macieja Janowskiego w podobnej sytuacji? Dwukrotny mistrz świata miał kryzys sprzętowy rok temu, ale przekopał cały warsztat, całymi dniami nie wychodził z warsztatu i stanął na głowie. Zażegnał sprzętowy kryzys i wrócił na wysokie obroty. Pawlicki nie miał tyle szczęścia co Zmarzlik, a raczej nie ma w sobie aż tyle zacięcia.

    Reklama

    W przypadku kapitana Unii Leszno jeszcze nie wszystko zostało stracone. Dzisiejsze urodziny – 27. – to okazja nie tylko do świętowania, ale też świetny czas na refleksję. Pawlicki wciąż jest młodym zawodnikiem, na tyle dojrzałym sportowo i doświadczonym, żeby bić się o medale. I tego życzymy „Piterowi” z okazji dzisiejszych urodzin.

    Reklama
    - Advertisment -

    Must Read

    Wymowne statystyki Unii Leszno

    Gdy Fogo Unia Leszno zaczynała sezon od czterech zwycięstw, to kibice tego klubu przecierali oczy ze zdumienia. Później Byki długo utrzymywały miejsce na podium....