More
    Strona głównaAktualnościWłókniarz Częstochowa dziurawy jak szwajcarski ser

    Włókniarz Częstochowa dziurawy jak szwajcarski ser

    -

    Częstochowskie Lwy są w tym sezonie groźne, ale głównie na własnym torze. Bolączką drużyny są mecze wyjazdowe. Pojedynek w Grudziądzu potwierdził, że zespół ma wiele mankamentów. Jak wygrywać, gdy gwiazda cyklu Grand Prix zdobywa cztery punkty?

    Mowa oczywiście o Fredriku Lindgrenie. Szwed w ostatnich latach wielokrotnie „kładł” mecze swojej drużynie i nie inaczej jest w tym sezonie. Co prawda do występów na własnym torze trudno się przyczepić, ale mecze wyjazdowe są tragedią w wykonaniu Szweda. Od takiego zawodnika oczekuje się lepszej średniej niż 1,652 pkt/bieg. Ostatnie spotkanie w Grudziądzu potwierdziło, że 36-latek jest niestabilny.

    W polskiej lidze brakuje mu finezji i polotu. Gdy oglądamy Grand Prix, to tam jest inny „Fredka”. Do tego jednak zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale nadal trudno uwierzyć w to, by dwukrotny brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata może punktować w Polsce na tak kiepskim poziomie.

    Fredrik Lindgren
    (fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda) W polskiej lidze Lindgrenowi brakuje finezji i polotu

    Spotkanie z ZOOLeszcz GKM-em Grudziądz było z gatunku tych, które Lwy powinny wygrać. Nic nie ujmujemy grudziądzanom, którzy prezentowali się kapitalnie, ale zawodników Włókniarza również stać na świetne występy, a sam skład na papierze wygląda bardzo dobrze. Co jednak z tego, gdy w praktyce zespół jest dziurawy jak szwajcarski ser.

    Można powiedzieć, że zawodnicy zawodzą na zmianę. Gdy np. na jeden bieg wyskakuje Bartosz Smektała, to wtedy gorzej jadą Lindgren i Jakub Miśkowiak.

    Ciąg dalszy tekstu pod materiałem video:

    Od początku sezonu kiepsko spisuje się Jonas Jeppesen. Duńczyk najczęściej zdobywa punkty na juniorach rywali bądź też na kolegach z drużyny. Właściwie raczej nikomu nie zapadł w pamięci jakiś cudowny występ z jego strony w tegorocznych rozgrywkach.

    Widać też, że spore problemy na wyjeździe ma Mateusz Świdnicki. Junior Włókniarza na torze w Częstochowie spisuje się rewelacyjnie, ale w delegacji zaniża swoją średnią biegową. Uderzające są jego problemy na dystansie. Wydaje się, że nic u niego nie gra. Różnicę poziomów u Świdnickiego widać w średnich biegowych. Ta na własnym stadionie wynosi 2,125 pkt/bieg, a na wyjeździe zaledwie 0,786 pkt/bieg.

    W tej chwili częstochowscy kibice mogą się cieszyć, że drużyna poprawiła swój poziom na własnym obiekcie. Bez tego w tabeli ligowej byłoby krucho. Obecnie Włókniarz zajmuje 4. miejsce, ale przed nim arcyważny pojedynek z Moje Bermudy Stalą Gorzów, która rozpędza się z meczu na mecz.

    Reklama

    Patrząc z kolei na mecze wyjazdowe, to paradoksalnie Włókniarz odjechał najlepsze spotkanie na najcięższym terenie, czyli w Lublinie. Wówczas podopieczni trenera Kędziory wprawdzie przegrali 43:47, ale do samego końca liczyli się w walce o zwycięstwo. Po drodze Włókniarz wygrał także mecz w Ostrowie (30:24), ale ten zakończył się już po dziewięciu biegach, więc trudno z niego wyciągać daleko idące wnioski. Łącznie Lwy przegrały na terenie rywali cztery razy.

    Reklama

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!
    Proszę podać swoje imię tutaj

    - Advertisment -

    Must Read

    Rozpędzony Motor Lublin jedzie po mistrzostwo Polski

    Kolejny przystanek - Leszno - lublinianie zaliczyli z przytupem. Motor Lublin jako jedyna zespół w PGE Ekstralidze pozostaje niepokonany. Wczoraj na "Smoku" zwyciężył 47:43.Tropikalny...