Strona główna Ekstraliga Chłopaki nie(ch) płaczą

Chłopaki nie(ch) płaczą

-

Dzisiaj piłkarze wznowili ligowe rozgrywki i jakoś nie słychać, żeby prezesi klubów PKO Ekstraklasy płakali i narzekali, że przy pustych trybunach nie można rozgrywać meczów.

Zupełnie inaczej, niż w żużlu, gdzie już teraz – dwa miesiące przed startem trwa dyskusja, żeby początek sezonu przesunąć na później. Bo pandemia, bo brak kibiców, skąd wziąć pieniądze na opłacenie milionowych kontraktów?

Czytaj więcej  Zdradził, kiedy kibice wrócą na żużel

Może to kontrowersyjne, zwłaszcza z punktu widzenia kibica żużla, ale piłkarze nie płaczą. Zimno, może jeszcze spadnie śnieg, wiec mogliby powołać się na pandemię i w maju wyjść na boisko, gdy słoneczko będzie świecić wysoko na niebie. Żużlowcy nie maja nic przeciwko inauguracji lig w kwietniu. Problem mają prezesi, którzy w listopadzie wzięli udział w wyścigu transferowym i podpisywali kontrakty na potęgę. Myśleli, że co? Że w kwietniu po wirusie zostaną wspomnienia?

I tu wychodzi brak myślenia zapobiegawczego, przyszłościowego, planowania i strategii działania. Liczy się tu i teraz, gdzie najważniejsze jest przechytrzyć konkurenta. Takie mam wrażenie, że w polskiej lidze myślenie racjonalne z uwzględnieniem czynników ekonomicznych schodzi na drugi plan.

Czytaj więcej  Maciej Janowski: "Czuję niesprawiedliwość"

Później mamy różne dziwne sytuacja. Pojawiają się propozycje renegocjacji kontraktów, a jeśli pracobiorca nie wyrazi zgody, to musi czekać na wypłatę pieniędzy – nieraz nawet kilka miesięcy. Co ciekawe, klub funkcjonując jako spółka akcyjna, wcale nie wykazuje debetów. Bo prezesi już dawno znaleźli na to sposób.

Kontrakt z żużlowcem podpisują na miarę możliwości i zgodny z regulaminem Ekstraligi Żużlowej spółka z o.o. Natomiast wszystko, co więcej ma zarobić zawodnik (bo przecież nie wszyscy żużlowcy mają równą wypłatę) zostało zapisane w umowie ze stowarzyszeniem, czyli klubem-matką, z którego została wydzielona drużyna do udziału w ekstralidze i trafiła w struktury spółki akcyjnej (wymóg EŻ sp. z o.o.). jest to tzw. bezpiecznik. Nie zapłacisz zawodnikowi, to nic się nie stanie. Licencja na starty w ekstralidze pozostaje niezagrożona, bo wnioskuje o nią spółka akcyjna, a nie zadłużone stowarzyszenie.

Reklama

Dlatego prezesi klubów PGE Ekstraligi muszą zrozumieć, że warto dwa razy się zastanowić. Że popełniają nadużycie, podpisując kontrakty z żużlowcami, nie mając pewności i strategii działania (czytaj: zabezpieczenia środków na finalizację kontraktów i funkcjonowanie klubu-spółki akcyjnej).

Czytaj więcej  Mateusz Cierniak. A jednak: witaj ekstraligo!". A konkretnie?

Możecie się ze mną nie zgadzać, ale taki właśnie jest mój punkt widzenia na sprawę. I nie zgadzam się z próbami opóźnienia ligowego startu w Polsce. Prezesi w listopadzie mogli dwa razy zastanowić się, a nie teraz kombinować, żeby tylko spieniężyć za bilety i straszyć nas i Ekstraligę Żużlową sp. z o.o., że “klubom grozi upadłość”.

Reklama


Must Read

Jutro odpalą silniki!

Jeśli pogoda nie spłata figla, to jutro o godz. 12 odbędzie się pierwszy trening na torze w Ostrowie Wielkopolskim. Żużlowcy Arged Malesa Ostrovii nie...