Strona głównaAktualnościMichał Curzytek: Ta liga mocno mnie interesuje

Michał Curzytek: Ta liga mocno mnie interesuje

-

Rozmowa z Michałem Curzytkiem – zawodnikiem Betard Sparty Wrocław

Betard Sparta Wrocław staje na głowie, żeby w końcu młodzieżowcy zaczęli lepiej jechać.

Ale my robimy wszystko, żeby tak było w nowym sezonie. Byliśmy na zgrupowaniu w Świebodzicach, czyli jakieś 70 kilometrów od Wrocławia i nikt nie narzekał, że za chwilę Sylwester i nie zaprzątał sobie tym głowy. Jesteśmy zawodowcami i trzeba to traktować poważnie, a nie jak zabawę.

(fot. Magazyn Żużel /Mariusz Cwojda)

No właśnie. Twoi rówieśnicy się bawią, planują imprezy, a ty biegasz po górach…

Sam takie życie wybrałem i z przyjemnością to robię. Byliśmy na takim kilkudniowym mini obozie i trenujemy ostro. Nie ma zwalniania tempa. Był Bartek Kowalski, Mateusz Panicz i jeszcze kilku innych młodych zawodników.

Czytaj więcej  Ostrovia: z nogą Grzegorza Walaska nie tak źle. Ale i tak trzeba go kimś zastąpić

Młody człowieku, a co z Sylwestrem?!

Nic. Grzecznie siedzieliśmy czekając na kolejne treningi. Po Nowym Roku wracamy do Wrocławia i kolejne zajęcia z trenerem Mariuszem Cieślińskim.

Mechanicy ostro pracują?

Pracują, pracują. Ale nie planuję jakichś mocnych zmian, bo wina nie leży wcale w sprzęcie, ale w mojej lepszej postawie. Zobaczymy jeszcze, ile silników będę miał na nowy sezon, ale nie ma co z tym przesadzić. Jak jest za dużo, to człowiek się gubi. Chcemy postawić na jakość, a nie na ilość. Na pewno dalej będę współpracował z Ashleyem Hollowayem. Na dzień dzisiejszy nie zamierzam nic zmieniać i próbować innych tunerów.

Reklama

Ta liga U24 mocno cię interesuje?

Oczywiście, że tak. Każda dodatkowa okazja do startów i rywalizacji z innymi juniorami, to jest jakaś nauka. To jest okazja, żeby poprawić błędy i wyciągać wnioski. Ja będę chciał w tej lidze jeździć jak najwięcej, bo sam wiem, że brakuje mi objeżdżenia. Więcej ścigania to jest podstawa. Takie zawody dają dużo więcej niż trening.

Reklama
- Advertisment -

Must Read

Po bolesnym laniu pomoże „Diabłom”?

Niemiecki pierwszoligowiec z Landshut przegrał w Gnieźnie różnicą aż 14 punktów. Dotkliwa porażka zabolała. Jak się okazało, był to ostatni dzwonek na ratowanie sytuacji....