Strona główna Archiwum Zwycięstwa mnie nakręcają. Zaatakuję rekord w dobrym stylu

Zwycięstwa mnie nakręcają. Zaatakuję rekord w dobrym stylu

-

Reklama

Tai Woffinden ma ambitne plany. Chce obronić mistrzowski tytuł i na dłużej zasiąść na żużlowym tronie. O sportowych podbojach, rodzinie i planach opowiedział naszym dziennikarzom.

– Co słychać u mistrza świata?
Dzieje się! (śmiech). Zima nie jest po to, by tylko odpoczywać. Organizacyjnie stanowi czas, w którym wszystko potrzebuje dopieszczenia. Gdy ruszy sezon, nie ma czasu na logistykę i inne detale. Wtedy koncentruję się tylko na zawodach. Muszę być wypoczęty i dobrze przygotowany. Nie jest tak, że wszystko sam organizuję. Mamy bardzo zgrany team. Każdy zna swoje obowiązki i działamy.

– Zatrudniasz polskich mechaników. Są lepsi od angielskich?
Zatrudniam profesjonalistów. W tym przypadku nie chodzi o narodowość. Mam najlepszych mechaników na świecie i jestem z nich dumny. Zawodowcy na każdym odcinku działania. Czy to jest praca w warsztacie, na zawodach, po meczu – zawsze mogę na nich liczyć i wiem, że dają z siebie maksimum umiejętności i zaangażowania. Ja na sprzęt nie powiem złego słowa. Mam najlepsze motocykle na świecie i w tym jest ogromna zasługa moich mechaników.

Brytyjczyk swój pierwszy tytuł mistrza świata wywalczył w 2013 roku. Zdobył 151 pkt. W 2015 złoto zapewnił sobie, mając na koncie 163 pkt. W ubiegłym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium z dorobkiem 139 pkt

– Bije od Ciebie pewność siebie. Zmieniłeś się.
Taki mam charakter. Owszem, gdy miałem naście lat i na żużlu stawiałem pierwsze kroki, znajdowałem się w cieniu. To chyba oczywiste. Teraz jestem w innym miejscu swojej kariery. Zdobyłem tytuł indywidualnego mistrza świata. Na pewno pójdę dalej i w tym roku zamierzam obronić mistrzowską koronę. Jeśli pytają mnie kibice lub dziennikarze, czy zamierzam wyrównać rekord Ivana Maugerai Tony’ego Rickardssona, odpowiadam bez zastanowienia: jestem na ustanowienie rekordu. Wjechałem na żużlowy top i nie zamierzam kapitulować.

– Możemy się domyślać, że siedem złotych medali zadowoli Woffindena?
Jeszcze raz powtórzę, że wyrównanie rekordu mnie nie zadowoli.

Tata byłby ze mnie dumny. On zaszczepił mi żużlowego bakcyla i marzył, by jego syn osiągnął sukces. Mam nadzieję, że ogląda moje występy i cieszy się razem ze mną, gdy spełniam swoje i jego marzenia – Tai Woffinden

– Kiedyś Tony Rickardsson powiedział, że trzeba żyć speedwayem 24 godziny na dobę, żeby osiągnąć sukces. Nie wystarczy tylko trenować i brać udział w zawodach.
Zgadza się. Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz zaangażować się całym sercem.

– Czy żużlowiec zmienia się, zakładając rodzinę. Słyszałem opinie, że mając dzieci, podejmuje mniejsze ryzyko na torze. Bardziej chroni swoje kości. Potrafi odpuścić, żeby nic złego się nie stało.
W moim przypadku jest inaczej. Narodziny córeczki dały mi impuls do działania. Mam to szczęście, że potrafię wyłączyć się. Staram się rozgraniczyć obowiązki zawodowe i życie prywatne. W domu nie rozmawiamy o żużlu. Przekraczam próg mieszkania i przestaję być żużlowcem. Dom stanowi dla mnie oazę spokoju i relaksu. Liczy się tylko rodzina. Z kolei, gdy wyjeżdżam na zawody, już w drodze na stadion wyłączam myślenie o najbliższych. Skupiam się na robocie. Moje myśli krążą tylko wokół zawodów. Zwariowałbym, gdyby żużel miał mi towarzyszyć przez 24 godziny na dobę.

– Twoi najbliżsi, czyli żona i córeczka, sporadycznie zaglądają na zawody żużlowe. Za to Peter Adams w twoim teamie jest chyba kimś więcej niż tylko menedżerem?
Zgadza się. Peter jest wyjątkowy. To dużej klasy fachowiec. Czy wiecie, że pomagał zawodnikom, którzy zdobyli dziesięć złotych medali Indywidualnych Mistrzostw Świata. W lidze ma swój cel i jestem przekonany, że też go osiągnie. Swoją pracowitością i konsekwencja dochodzi do celu. Jesteśmy przyjaciółmi. Obiecałem, że pomogę mu zdobyć dziesiąty tytuł mistrzowski w British League.

Trzykrotny mistrz świata od ponad 10 lat startuje w polskiej lidze. Zaczynał w drużynie Włókniarza Częstochowa. Aktualnie broni barw Betardu Sparty Wrocław

– Jak można pomóc zdobyć medal mistrzostw Anglii, skoro nie bierzesz udziału w rozgrywkach? Twoja absencja w ligowych rozgrywkach w ojczyźnie jest tematem wielu dyskusji i komentarzy.
Dzisiaj mnie nie ma w lidze angielskiej, ale to nie znaczy, że temat został definitywnie zamknięty. Nie powiedziałem, że już nigdy więcej nie pokażę się na brytyjskich torach. To jest bardziej złożony problem.

“Woffi” w 2008 roku startował w jednej drużynie m. in. z Sebastianem Ułamkiem i Nicki Pedersenem

– Jako mistrz świata mógłbyś wiele dać ligowym rozgrywkom w Anglii. Na pewno wzrósłby ich prestiż, ale też przyciągnął na stadiony więcej kibiców.
Ja to wszystko rozumiem, ale na chęciach się kończy. Potrzeba rzeczowej dyskusji i nowego spojrzenia na ligę, by z czasem odbudować jej prestiż i siłę, ale przede wszystkim zwiększyć zainteresowanie sponsorów i kibiców.

– Więcej szczęścia mają kibice w Polsce. Zadomowiłeś na dobre we Wrocławiu.
Jestem szczęśliwy, że mogę reprezentować barwy Betardu Sparty. Wrocław stał się moim drugim domem.

– Myślałem, że drugi dom masz w Australii.
Owszem, Australia to piękny kraj. Bardzo bliski mojemu sercu. Mieszkałem tam i zawsze chętnie wracam. Wielka Brytania, Australia, Polska – wszędzie czuję się jak w domu. Bardzo sobie cenię, że posiadam otwarte horyzonty.

„Tajski” i dwie kobiety jego życia: żona Faye i mama Sue. Trzecim skarbem mistrza jest córeczka Rylee Cru

– We Wrocławiu startujesz od 2012 roku. Długo.
Jeśli spojrzymy na historię zmian klubowych, to mogę powiedzieć o sobie, że nie lubię zmieniać otoczenia. Przywiązuję się i lubię stabilność. Wrocław stanowi dobre i przyjazne miejsce na ziemi.

– Przez lata startów w Polsce nawiązały się jakieś przyjaźnie?
– Poznałem wielu ludzi. Trudno mówić o przyjaźniach, bo prawdziwych przyjaciół mam kilku. No, może kilkunastu.

– Masz przyjaciół wśród żużlowców?
Mam świetny kontakt z wieloma zawodnikami. We Wroclawiu lubię spędzać czas w towarzystwie Maćka Janowskiego. Gdy lecę do Australii, spotykam się z Chrisem Holderem i Darcy Wordem. Z Holderem częściej widzimy się w trakcie sezonu. Przyjaźnimy się i ze sobą rywalizujemy, gdy odbywają się zawody. Z przyjaciółmi z Australii staram się utrzymywać kontakt przez dwanaście miesięcy w roku. Nieraz jest ciężko, bo wiele podróżujemy, ale na wysłanie SMSa czy MMSa zawsze znajdzie się czas.

Tai jest świetnym kumplem. Z charakterem i sercem do sportu i rywalizacji. Przy tym bardzo uczynny w niesieniu pomocy innym. Chętnie włącza się w różnego rodzaju akcje charytatywne – mówi Chris Holder, żużlowiec reprezentacji Australii i Get Well Toruń

– Rozmawialiśmy już o twojej rodzinie, żonie i córeczce. Jeszcze na chwilę wróćmy do tematu. Mocno brakuje taty?
Bardzo brakuje. Czas płynie, ale tego uczucia nigdy nie stracę. Jest przy mnie i niech tak pozostanie na zawsze. Tata był żużlowcem. To on zaszczepił we mnie żużel. Byłby ze mnie dumny.

– Gdy wygrywasz, podnosisz ręce lub spoglądasz do góry.
Myślę wtedy o tacie. Mam nadzieję, że mnie obserwuje. Nieraz z nim rozmawiam. Brakuje mi ojca. Byliśmy bardzo zżyci ze sobą. Może dlatego tak bardzo sobie cenię miłość rodziny i ciepło rodzinnego ogniska. Chcę z rodziną spędzać jak najwięcej czasu. Cieszyć się nimi i dawać coś od siebie. Żeby oni byli ze mną. Rodzina przede wszystkim. Z resztą sobie poradzimy.

– Znajdujesz się na żużlowym topie i prawdopodobnie nie zaprzątasz sobie głowy myślami o przyszłości. Co po zakończeniu kariery?
Nie wiem, ale raczej nie zostanę przy żużlu. Nie interesuje mnie praca w charakterze trenera, menedżera itp. Po ostatnim wyścigu poświęcę się rodzinie. W końcu nadrobimy czas, gdy jeździłem na zawody, spałem w hotelach i podróżowałem ze stadionu na stadion.
Rozmawiali: Robert Duda i Jakub Gralik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Musisz przeczytać

Medialny lockdown dla żużlowców w reakcji na rosnącą liczbę zakażeń COVID-19

Pandemia Covid-19 nie odpuszcza, a w naszym kraju rozprzestrzenia się i rośnie ilość osób zakażonych, co również nie pomaga sportowcom. Główna Komisja Sportu Żużlowego...