– Czuję adrenalinę i dreszcz emocji, gdy pomyślę o Speedway Grand Prix, chociaż do rozpoczęcia nowego sezonu zostało jeszcze kilka miesięcy – mówi Max Fricke. – W Grand Prix już startowałem, ale co innego, gdy jesteś stałym uczestnikiem tego cyklu, a nie tylko zawodnikiem oczekującym .

Australijczyk nie kryje zadowolenia z tegorocznego sezonu. Za swój duży sukces uważa start w przyszłorocznym cyklu Grand Prix IMŚ i jemu poświęca dużo uwagi. Jak się okazuje, już rozpoczął przygotowania do rywalizacji w światowej elicie. Razem z menadżerem zajmują się sprawami sprzętowymi. Treningów i zawodów mu nie będzie brakować, gdyż sezon w Australii dopiero się rozkręca.

– Jestem optymistą, przede mną nowe wyzwania – zapowiada Australijczyk. – Wracając do zakończonego sezonu, to cieszy nie tylko szansa jaką dostanę w SGP 2020, ale duże znaczenie mają dla mnie wicemistrzostwo Polski z Betard Spartą Wrocław i niezłe wyniki w lidze angielskiej oraz niezłe mecze z moim udziałem w szwedzkiej Elitserien. Ścigania miałem wystarczająco dużo. Dla mnie to jest niezwykle ważne. W przyszłym roku kalendarz startów również będzie bogaty. Cieszę się. Kocham speedway i ściganie.

Fricke w lidze angielskiej jeździł w drużynie Belle Vue Manchester, będąc jednym z najskuteczniejszych żużlowców ligi ze średnią biegową 2,26 pkt. W Szwecji reprezentował barwy Rospiggarny.